Niedaleko od miejsca wydobycia wykryto również "piwnicę", czyli wykopany i zamaskowany dół, w którym została schowana motopompa oraz drobny sprzęt wykorzystywany do wypłukiwania bursztynu. Strażnicy leśni w skrytce znaleźli również filtr igłowy, za pomocą którego z wierzchnich warstw gleby wydobywana jest woda, potrzebna do wypłukiwania piasku z bursztynem.

 

Zniszczenia na olbrzymią skalę


Szkody powodowane w trakcie nielegalnego wydobycia bursztynu są bardzo duże. Największemu uszkodzeniu ulega gleba, ponieważ w trakcie poszukiwania wydobywany jest grunt z dużej głębokości, wypłukiwanie sięga nawet 8 m w głąb ziemi.


Wtedy są mieszane wszystkie warstwy gleby, przez co rośliny zostają pozbawiane niezbędnej do życia warstwy organicznej. Uszkadzany jest także system korzeniowy rosnących drzew, co może powodować lokalne obumieranie drzewostanów. Zniszczenia mają olbrzymią skalę, ponieważ nielegalne wypłukiwanie jest prowadzone w wielu miejscach Mierzei Wiślanej.

 

Śmiertelne zagrożenie dla ludzi i zwierząt


Ponadto wykopane dziury, czasami dużych rozmiarów, stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla wszystkich leśnych zwierząt. Zwierzę, które wpadnie do dołu nie ma szans na wydostanie się.


Miejsca takie stanowią także niebezpieczeństwo dla odwiedzających las turystów, których w sezonie urlopowym w lasach Mierzei Wiślanej jest bardzo dużo.

 

238 węży strażackich o długości 5 km


W ciągu ostatnich ośmiu lat przeprowadzono aż 38 akcji i zatrzymano 44 osoby. Leśnicy znaleźli również 238 węży strażackich, o łącznej długości niemal 5 km, 39 motopomp spalinowych, 88 sztyc (rur niezbędnych do wypłukiwania bursztynu z gleby), a nawet rower i samochód osobowy. Elbląscy strażnicy niszczą również zakopane w ziemi sączki, za pomocą których bursztyniarze pozyskują niezbędną do prac wodę.


polsatnews.pl