Jak sprecyzowała komisja, za Brexitem opowiedziało się ponad 17,4 mln osób, a za pozostaniem w UE - 16,1 mln.

 

Premier David Cameron podziękował na Twitterze tym, którzy głosowali za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE i za tym, by ich kraj był "silniejszy i bezpieczniejszy". Dziękował także tysiącom działaczy, którzy pracowali na rzecz kampanii za pozostaniem w UE.

 

Cameron zapowiada dymisję

 

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Philip Hammond powiedział w piątek rano, że mimo decyzji wyborców o Brexicie premier David Cameron chce pozostać na stanowisku szefa rządu.

 

- Premier wyraził się jasno, że niezależnie od wyniku referendum pozostanie na stanowisku. (...) To czego obecnie kraj potrzebuje to poczucia stabilności i ciągłości - ocenił w rozmowie z telewizją Sky News.

 

Szef brytyjskiej dyplomacji dodał, że w obliczu wyjścia z Unii Europejskiej kraj czekają poważne wyzwania gospodarcze.

 

David Cameron oświadczył jednak kilka godzin później, że do października poda się do dymisji. - Nie sądzę, by było właściwe, abym był kapitanem, który pokieruje naszym krajem do następnego punktu docelowego - powiedział Cameron dziennikarzom przed swoją siedzibą na Downing Street w Londynie.

 

Dodał, że negocjacje w sprawie Brexitu powinny się rozpocząć pod rządami nowego premiera.

 

Gibraltar - 95,9 proc za pozostaniem w UE

 

Na Gibraltarze 95,9 proc. głosujących w czwartkowym referendum ws. Brexitu opowiedziało się za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Frekwencja wyniosła tam 83,5 proc. Gibraltar był pierwszym okręgiem, z którego napłynęły dane o wynikach i frekwencji.

 

Zdecydowane zwycięstwo przeciwników Brexitu na Gibraltarze, terytorium brytyjskim na hiszpańskim wybrzeżu, było spodziewane ze względu na proeuropejskie sympatie ok. 30 tys. tamtejszych mieszkańców.

 

 

 

 

Sunderland - 61,3 proc. wyborców za Brexitem

 

Większe od spodziewanego zwycięstwo zwolennicy Brexitu odnieśli w mieście Sunderland w północno-wschodniej Anglii, gdzie za wyjściem z UE zagłosowało w referendum 61,3 proc. wyborców. W reakcji na te dane funt stracił na wartości wobec głównych walut.

 

Londyn zdecydowanie przeciw Brexitowi

 

W londyńskim City czwartkowe referendum zdecydowanie wygrali przeciwnicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, zdobywając 75,3 proc. głosów.

 

Liverpool - 58 proc. chce zostać w Unii

 

58 proc. mieszkańców Liverpoolu w północno-zachodniej Anglii zagłosowało za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE, ale ich przewaga nad zwolennikami Brexitu była mniejsza od prognozowanej. Według analizy J.P. Morgan opublikowanej przed czwartkowym referendum, 65,6 proc. mieszkańców Liverpoolu miało głosować za pozostaniem w UE.

 

Manchester i Bristol - mniejsza niż przewidywano przewaga pozostania w UE

 

Za pozostaniem w UE opowiedziało się ok. 60 proc. wyborców Manchesteru, jednego z największych okręgów wyborczych i jak przewidywano jednego z najsilniejszych 15 okręgów w kraju opowiadających się za tym właśnie rozwiązaniem. Z przedreferendalnych analiz J.P. Morgan wynikało, że 70 proc. wyborców Manchesteru zagłosuje za pozostaniem W. Brytanii w UE.

 

Podobna sytuacja ma miejsce w Bristolu w południowo-zachodniej Anglii, gdzie za pozostaniem w UE zagłosowało 61,7 proc. wyborców, podczas gdy J.P. Morgan prognozowało, że za tym rozwiązaniem opowie się 73,6 proc.

 

Szkocja i Irlandia Płn. za pozostaniem w UE

 

W Irlandii Północnej za tym rozwiązaniem opowiedziało się 55,8 proc. wyborców (ponad 440 tys. głosów). W Szkocji za pozostaniem W. Brytanii w UE zagłosowało ponad 1,6 mln wyborców; danych procentowych na razie nie podano.

 

Szefowa rządu Szkocji Nicola Sturgeon oświadczyła, że referendum "jasno pokazuje, iż Szkoci widzą swoją przyszłość w Unii Europejskiej".

 

Jeśli okaże się, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską, to brytyjski rząd "utraci wszelki mandat", by reprezentować interesy mieszkańców Irlandii Północnej - oświadczył w piątek przewodniczący partii Sinn Fein, Declan Kearney.

 

Sinn Fein to największa północnoirlandzka partia narodowa.


Dzień referendum "dniem niepodległości"

 

Jeden z liderów kampanii na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, Nigel Farage, powiedział w piątek, że 23 czerwca, dzień referendum na temat Brexitu, przejdzie do historii jako dzień niepodległości Wielkiej Brytanii.

 

- Premier David Cameron powinien ustąpić po porażce swej kampanii na rzecz pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej - oświadczył. Jak podkreślił, po Brexicie Unia Europejska umiera.

 

- Uważam, że powinniśmy mieć premiera Brexitu - powiedział Farage ITV News, dodając że przyszłym szefem rządu powinien być ktoś z prominentnych konserwatystów i działaczy kampanii na rzecz wyjścia W. Brytanii z UE. Jak wskazał, w szranki o stanowisko szefa rządu mogliby stanąć: Michael Gove, Boris Johnson, czy Liam Fox.

 

Farage, który jest szefem eurosceptycznej Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii (UKIP) zażądał od premiera Davida Camerona natychmiastowej dymisji w przypadku zwycięstwa zwolenników Brexitu.

 

 

PAP, Fot. PAP/EPA/PETER BYRNE