Minister spraw zagranicznych, pytany przez dziennikarzy w Sejmie, czy rząd ma przygotowany scenariusz na wypadek Brexitu, powiedział: "nikt nie ma takiego scenariusza, szczerze mówiąc". - Scenariusz wyjścia jakiegokolwiek kraju, rozwodu z Europą, musi być dopiero utworzony - zaznaczył minister. - Ale nie chcę zapeszać, cały czas mam nadzieję, że wynik tego referendum będzie pozytywny - dodał.

 

- Trzymam kciuki zaciśnięte i modlę się, by wynik tego referendum był pozytywny dla Europy i dla Polski, by Wielka Brytania pozostała razem z nami - podkreślił Waszczykowski.

 

"Pomoc może oznaczać ingerencję"

 

Pytany, czy kontaktował się w tej sprawie z Brytyjczykami, Waszczykowski odpowiedział: - Pytałem, czy możemy pomóc, byli w pewnej konfuzji. - Wczoraj byliśmy w Berlinie, rozmawialiśmy też z rządem niemieckim na ten temat, też są w rozterce, jak im pomóc - dodał szef MSZ nawiązując do polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych, które odbyły się w środę w Berlinie.

 

- Nie chcemy ingerować w ten proces, pomoc może oznaczać ingerencję, w związku z tym jesteśmy z boku, bo tak nas prosili koledzy, Brytyjczycy - podkreślił.

 

Dominacja strefy euro

 

- Jeśli Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, wtedy strefa euro będzie dominować (...). To jest scenariusz niedobry dla Polski - ocenił Waszczykowski. Według niego wówczas nie tylko Polska może się znaleźć na "marginesie Europy" i może dojść do powstania "Europy dwóch prędkości".

 

- Strefa euro może stworzyć odrębne instytucje, odrębny budżet i wtedy Unia Europejska jako całość stanie fasadą, a strefa euro będzie dominować - uważa minister spraw zagranicznych.

 

Efekt domina

 

Przyznał, że Brexit może również oznaczać, że inne kraje będą próbować albo wyjść z UE, albo renegocjować pozycję we Wspólnocie.

 

Wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański podkreślł, że jeżeli Brytyjczycy zdecydują się na opuszczenie UE, "będziemy musieli wrócić do stołu negocjacyjnego i porozmawiać na temat zasad tego wychodzenia z Unii". Według niego kluczowe z polskiego punktu widzenia będzie to, jak "zostaną uformowane relacje zastępcze, nie członkowskie, z Wielką Brytanią".

 

- Takie relacje muszą być, bo Wielka Brytania, tak czy inaczej, jest naszym sąsiadem i bardzo ważnym czynnikiem dla europejskiej gospodarki i bezpieczeństwa - zaznaczył Szymański. - Zasady pogłębionej współpracy z całą pewnością się znajdą - dodał.

 

Według niego w relacjach z Wielką Brytanią znajdującą się poza Unią będą musiały zostać zachowane zasady proporcjonalności. "Jeśli Wielka Brytania będzie chciała być w rynku wspólnotowym, będzie musiała szanować prawa pracowników migrujących, co chyba jest elementem uwierającym dla niektórych polityków brytyjskich. Będziemy mieli problem negocjacyjny, w jaki sposób wyważyć oba czynniki" - mówił Szymański.

 

PAP