11 lipca przypada 73. rocznicę kulminacji rzezi wołyńskiej.

 

We wtorek PiS złożyło projekt uchwały Sejmu "w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP w latach 1939-1945" oraz ustanowienia 11 lipca "Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na mieszkańcach II RP".

 

Również w tym tygodniu PO złożyła projekt uchwały "w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego". Wcześniej w Sejmie posłowie PSL złożyli projekt uchwały ws. ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II RP.

 

Trzy różne projekty

 

Trzy projekty uchwał zostały w tym tygodniu skierowane do I czytania w sejmowej komisji łączności z Polakami za granicą. Odbyło się już I czytanie propozycji PiS i PSL. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych od polityków PiS i PSL, oba kluby porozumiały się - ludowcy mają złożyć swoją poprawkę do projektu PiS i następnie poprzeć propozycję PiS. Projekt PO czeka na I czytanie.

 

Ponadto w lutym do marszałka Sejmu trafił też projekt ustawy przygotowany przez PiS, który przewiduje ustanowienie 17 września Narodowym Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Natomiast klub Kukiz'15 w marcu przygotował projekt ustawy o ustanowieniu 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na obywatelach polskich Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. Nad tymi projektami pracuje sejmowa podkomisja.

 

Nie dla "polityki pamięci historycznej Ukrainy"

 

Na początku czerwca opublikowany został apel dwóch byłych prezydentów Ukrainy, przywódców Kościołów i intelektualistów, którzy w związku z nadchodzącą 73. rocznicą zbrodni wołyńskiej wzywali do ustanowienia wspólnego dnia pamięci konfliktów ukraińsko-polskich na rzecz wzajemnego pojednania. Odpowiadając w liście na ten apel parlamentarzyści PiS napisali, że z szacunkiem odnoszą się do ukraińskiej państwowości, jednak nie mogą zaakceptować polityki pamięci historycznej Ukrainy.

 

W liście, pod którym podpisało się ponad 200 polityków PiS podkreślono, że w Polsce problemem jest stosunek do sprawców ludobójstwa, dokonanego na Polakach w latach II wojny św.

 

„W Polsce na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej. Boli (dokonany na Ukrainie) wybór pamięci historycznej, w której otwarta deklaracja sympatii do Polski idzie w parze z gloryfikacją tych, którzy mają na rękach krew naszych rodaków - bezbronnych kobiet i dzieci. Nie możemy zaakceptować nazywania zaplanowanej i zrealizowanej w okrutny sposób akcji przeciw ludności cywilnej mianem polsko-ukraińskiej wojny” - napisano w liście polityków PiS.

 

Pismo skomentował w ukraińskich mediach szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz. "Zamiast wzajemnego przebaczenia mamy do czynienia z jednostronnymi oskarżeniami" - ocenił.

 

Ważny krok w kierunku pojednania narodów

 

W tym tygodniu do wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego (PiS) i przewodniczącego polsko-ukraińskiej grupy parlamentarnej Michała Dworczyka (PiS) trafiło pismo od wiceprzewodniczącej Rady Najwyższej Ukrainy Oksany Syroid oraz przewodniczącego grupy parlamentarnej przyjaźni z RP Borysa Tarasiuka. Proponują w nim przyjęcie wspólnego oświadczenia RN Ukrainy, Sejmu i Senatu ws. 73. rocznicy wydarzeń na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Syroid i Tarasiuk argumentują m.in., że przyjęcie wspólnego dokumentu będzie ważnym krokiem w kierunku pojednania narodów.

 

Według źródeł PAP w PiS w dokumencie zaproponowanym przez ukraińskich parlamentarzystów znajduje się stwierdzenie o "ubolewaniu" w związku ze stratą życia przez Polaków na Wołyniu i Galicji Wschodniej, którzy mieli być "pokrzywdzeni" przez jednostki zbrojne "kojarzone" z ukraińskimi nacjonalistami w tym z OUN i UPA. "Nie możemy zgodzić się na takie sformułowania. Są zakłamaniem rzeczywistości" - powiedział chcący zachować anonimowość polityk z władz PiS.

 

Poseł Michał Dworczyk nie chciał odnieść się do treści listu, którego jest współadresatem. Poinformował, że zostanie z nim zapoznana polsko-ukraińska grupa parlamentarna. "Z panem marszałkiem Terleckim odpowiemy na ten list. Doceniamy inicjatywę polityków ukraińskich. Pani przewodnicząca Syroid i przewodniczący Tarasiuk są to osoby, które szukają porozumienia, zależy im na polsko-ukraińskiej współpracy, natomiast różnimy sie w ocenie faktów historycznych. Dlatego realizacja ich propozycji w przedstawionej przez nich formie raczej nie będzie możliwa, ale na pewno warto pracować nad ustaleniem wspólnego stanowiska" - powiedział.

 

PAP