W ten sposób prof. Rzepliński odniósł się do trwającego od miesięcy konfliktu ws. Trybunału Konstytucyjnego. Mówiąc o propozycjach rozwiązania konfliktu "rozpatrywanych przez parlament" stwierdził, że są w nich "elementy interesujące".

 

- Na przykład to, by sędziego wybierał Sejm większością dwóch trzecich. To jest do przyjęcia. Pod warunkiem jednak, że sędzia kończący kadencję sprawowałby urząd do czasu wyboru następcy. Chodzi o to, żeby nie było wakatów, które mogłyby doprowadzić do unieruchomienia Trybunału przez rządzące ugrupowanie polityczne wrogie TK, np. niehonorujące obowiązku uzupełnienia wakatu przez odmowę udzielenia poparcia dla każdego kandydata - tak by "wygasić" stopniowo Trybunał - doprecyzował.

 

Poglądy polityczne prezesa TK

 

W wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" prezes Trybunału wypowiedział się także na temat swoich "poglądów politycznych" i wypowiedzi sprzed lat, w których mówił, że jego "system wartości konserwatywno-liberalnych jest bliski PO".

 

- Zgadza się. Mój system wartości taki właśnie jest. Co nie znaczy, że odrzucałem kiedykolwiek poglądy innych Polaków, że traktowałem ich jak inny, gorszy sort. Jestem sędzią wszystkich Polaków, obywateli Rzeczypospolitej, jako rzecze preambuła naszej ustawy zasadniczej.

 

Znajomość z Kaczyńskim

 

Prof. Rzepliński w wywiadzie przyznał także, że był na tym samym roku studiów, co bracia Kaczyńscy, ale ich z tamtego okresu "nie pamięta". - Na moim roku było 440 studentów i studentek. Bracia Kaczyńscy nie byli znani - ani naukowo, ani towarzysko. Wiedziałem tylko, że na roku są bliźniacy. Nie widziałem ich na Wydziale w czasie strajku marcowego ’68. Byliśmy wówczas na I roku - powiedział.

 

Problem z dr. Zaradkiewiczem

 

Prezes Trybunału Konstytucyjnego odniósł się również do "konfliktu z dr. Kamilem Zaradkiewiczem", dyrektorem Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego.

 

Prof. Rzepliński pytany, o co chodzi w tym konflikcie, odpowiedział: - Nie wiem. Wiem, że to bardzo chory człowiek, bo ma zwolnienie lekarskie i nie przychodzi do pracy od ponad trzech miesięcy. Niepokoję się o jego zdrowie.

 

W kwietniu Zaradkiewicz został poproszony przez sędziów TK o niewypowiadanie się w mediach. Chodziło o jego opinię, w której stwierdził, w odniesieniu do TK, że "konstytucja, ani żadna ustawa nie rozstrzyga, nie wskazuje organu kompetentnego, który miałby to rozstrzygać w sposób wiążący".  

 

Na pytanie, co dla Zaradkiewicza  spotkało po wypowiedzi o "nieostateczności" wyroków TK, prof. Rzepliński odpowiedział: - Sędziowie stracili do niego zaufanie. Po naradzie pełnego składu, na której było dziesięciu sędziów konstytucyjnych, jeden z nas zadał pytanie o zaufanie do pana dyrektora Zaradkiewicza po jego oświadczeniu tuż przed Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK 20 kwietnia i po kolejnych aktach medialnej działalności. Żaden z sędziów nie podniósł ręki za.

 

Tygodnik Powszechny