Sąd skazał wszystkich oskarżonych w sprawie. Prokurator wnosił, by Lwa Rywina sąd skazał na 3,5 roku więzienia.

 

Lwa Rywina i jego syna CBA zatrzymało w 2009 r. Przebywali w areszcie pół roku - Lew Rywin wyszedł po wpłaceniu pół miliona zł kaucji; wobec jego syna sąd uchylił areszt bez żadnych środków zapobiegawczych.

 

Obu zarzucono, że w 2005 r. mieli nakłaniać Konrada T. (skruszonego przestępcę, który miał załatwiać "lewe" zwolnienia, a teraz opowiada o tym jako świadek koronny) do udzielenia korzyści majątkowej i wręczyć 210 tys. zł łapówki za pośrednictwo w organizowaniu fałszywych dokumentów o stanie zdrowia, które miały pomóc producentowi w uniknięciu odbycia kary 2,5 roku więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Marcinowi Rywinowi dodatkowo zarzucono zamiar utrudniania postępowania karnego wobec jego ojca. Obaj nie przyznali się do winy - grozi im do 10 lat więzienia.

 

Według obrony świadek koronny jest niewiarygodny

 

W uzasadnieniu wyroku sędzia Agnieszka Jarosz wskazała, że główne działania w sprawie ojca prowadził Marcin Rywin, który kontaktował się z Konradem T. i zapłacił mu w ratach 210 tys. zł za uzyskanie zaświadczenia lekarskiego.

 

Jak opisywał sąd, wszystko zaczęło się, gdy pośrednik polecił Marcinowi Konrada T., który zaproponował mu pomoc, by ojciec nie trafił do więzienia po prawomocnym wyroku ws. płatnej protekcji z 2004 roku. "T. zaoferował sprawdzoną metodę dyskopatii" - relacjonowała sędzia.

 

Według sądu, Lew Rywin był "w pełni poinformowany o roli Konrada T." i brał czynny udział w badaniach, po których lekarka Maria Z.-L. wystawiła zaświadczenie, że Rywin nie może odbywać kary. Sędzia podkreśliła, że lekarka - jako lekarz sądowy cieszący się zaufaniem sądu - wystawiała oczekiwane zaświadczenia wszystkim, których polecał jej Konrad T., co czyniła z pobudek finansowych. Za sprawę Rywina Konrad T. wręczył jej 1 tys. zł.

 

Obrońcy, którzy wnosili o uniewinnienie oskarżonych, kwestionowali wiarygodność zeznań świadka koronnego Konrada T. Według nich jako agent CBŚ miał on dopuszczać się niedozwolonej prowokacji. Jak argumentowali za pieniądze załatwiał fikcyjne zwolnienia lekarskie i dostałby za to 140 zarzutów - status świadka koronnego gwarantuje mu bezkarność w zamian za obciążające zeznania.

 

200 tys. zł łapówki

 

W 2010 r. łódzka prokuratura apelacyjna skierowała do sądu akt oskarżenia wobec kilkunastu w sumie osób, które usłyszały 40 zarzutów. Kwoty łapówek miały sięgać od kilkudziesięciu tys. zł do ponad 200 tys. zł. Według prokuratury zamieszani w korupcyjny proceder z lat 2004-2006 mieli obiecywać osobom, które miały np. trafić do więzienia, pomoc w odroczeniu wykonania kary. W tym celu miano korumpować lekarzy, którzy za łapówki mieli tworzyć fikcyjne dokumentacje medyczne czy opinie lekarskie. Na tej podstawie sądy decydowały o odraczaniu kar, uchyleniu postanowień o doprowadzeniu do zakładu karnego lub nieosadzaniu podejrzanych w aresztach.

 

5 lat więzienia dla adwokata

 

Wobec syna Rywina sąd orzekł kary półtora roku więzienia w zawieszeniu oraz 72 tys. zł grzywnę. Znanego adwokata mec. Roberta Dzięiołowicza skazano na 5 lat więzienia. Rywinowie i Dzięciołowicz zgadzają się na podawanie w mediach ich danych.

 

Prokurator wnosił by Lwa Rywina sąd skazał na 3,5 roku więzienia. Obrona wnosiła o uniewinnienie podsądnych. Obrońcy kwestionują wiarygodność zeznań Konrada T. - według nich jako agent CBŚ miał on dopuszczać się niedozwolonej prowokacji. T., który obracał się w stołecznym światku prawniczym i za pieniądze załatwiał fikcyjne zwolnienia lekarskie, dostałby za to 140 zarzutów - status świadka koronnego gwarantuje mu bezkarność w zamian za obciążające zeznania.

 

PAP