- Pierwsze zareagują rynki finansowe. Będzie zgodnie z zaleceniem Hitchcocka, rozpocznie się od trzęsienia ziemi, a później napięcie będzie narastać - ocenia Piotr Soroczyński główny ekonomista Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, ekspert Pracodawców RP.

 

- Bardzo prawdopodobne będzie powstanie Europy dwóch prędkości z twardym jądrem, do którego nie wejdziemy, przez co nie będziemy mieli wpływu na decyzje unijne - dodaje Maciej Stańczuk, ekonomista i wiceprezydent Pracodawców RP.

 

Konfederacja Pracodawców Lewiatan ocenia natomiast, że ewentualny Brexit uderzy w polskich eksporterów. Przypomina że Wielka Brytania jest drugim co do wielkości partnerem handlowym, wymiana handlowa w ciągu ostatnich 10 – 12 lat co roku rosła stabilnie o 3 - 5 procent, a eksport polskich towarów w ubiegłym roku  do Wielkiej Brytanii wyniósł prawie 11 mld euro.

 

„Dla całej polskiej gospodarki problemem będzie zamortyzowanie ewentualnych utrudnień w eksporcie, bo do Wielkiej Brytanii polskie firmy eksportują towary wysoko przetworzone – maszyny i produkty chemiczne - w sumie stanowią one prawie 60 proc. wartości eksportu. Polska nie będzie w stanie poprzez działania na rynku wewnętrznym zamortyzować negatywnych skutków Brexitu (jak udało się w przypadku ograniczenia handlu z Rosją - ostrzega ekspert Lewiatana Jakub Wojnarowski.

 

Złoty się osłabi, ale raczej na krótko

 

- Wiadomo, że będzie duża skala zamieszania na rynkach finansowych, a jak jest zamieszanie na rynkach i jest ucieczka do dolara, to złotówka traci. W takich przypadkach takie kraje jak Polska, trochę peryferyjne, mogą więc dostać rykoszetem - ocenia Rafał Antczak z firmy doradczej Deloitte.

 

Z kolei Piotr Kuczyński, analityk domu inwestycyjnego Xelion uważa, że choć proces wychodzenia Wielkiej Brytanii trwać będzie długo, zawirowania na rynkach - tylko dwa, trzy dni.

 

- Trudno sobie wyobrazić, by rynki finansowe dyskontowały coś takiego dwa lata. W długoterminowe osłabienie złotówki nie wierzę, na krótką metę nastąpiłaby oczywiście ucieczka inwestorów, ale maksimum pod dwóch, trzech miesiącach wszystko wróciłoby do poprzedniego stanu - argumentuje analityk.

 

Mogą też być pozytywne aspekty Brexitu

 

- Pozytywnym efektem będzie zbliżenie Polski i Wielkiej Brytanii, pod warunkiem, że we właściwy sposób uregulujemy z Londynem kwestię naszych obywateli pracujących na Wyspach - ocenia Piotr Soroczyński. -  Pojawi się więcej brytyjskich inwestycji w naszym kraju. A dla całej Unii korzystne będzie otrzeźwienie. Elity UE muszą zrozumieć, że Unia ma być taka jaką chcą ludzie, a nie taka jaką elity sobie wymyśliły. Bez tego Unia nie przetrwa w ogóle – dodaje ekonomista.

 

Nieco inaczej uważa ekspert gospodarczy fundacji WiseEuropa Maciej Bitner z WiseEuropa. Jego zdaniem dziś w wielu sprawach Wielka Brytania stoi w strukturach unijnych "na straży anglosaskiego zdrowego rozsądku", więc jej wyjście może jeszcze "pogłębić biurokrację brukselską".

 

- Im bardziej poważne będą konsekwencje Brexitu, tym bardziej inne kraje będą mniej skłonne do powtórzenia brytyjskiej drogi – taki pozytyw wskazuje Bitner.

 

Natomiast Rafał Antczak uważa, że nie musi być tak, że konsekwencje dla Polski będą tylko negatywne. Zwraca uwagę na to, że dziś UE jest zdominowana przez Niemcy, które forsują swoje decyzje, jednocześnie "strach przed dominacją niemiecką w Europie jest bardzo duży".

 

- Niemcy po Brexicie nie będą mogli prowadzić polityki egoistycznej, raczej będą szukać partnera dla tej polityki. Mogą być zmuszeni do poszukiwania dużego kraju unijnego, z którym razem będą prowadzić politykę – uważa wiceprezes Deloitte . Jego zdaniem tym krajem może być Polska.

 

polsatnews.pl, PAP