Rywale Czech i Turcji w grupie D - Chorwacja i Hiszpania - miały zapewniony awans do 1/8 finału i grały Bordeaux tylko o pierwsze miejsce w grupie.


W meczu nie brakowało walki w środku pola, ostrych starć i fauli, a także kontuzji, czasem krwawych. Obyło się jednak bez urazów na tyle poważnych, by któryś z piłkarzy musiał opuścić boisko.


Lepiej rozpoczęli Turcy, którzy objęli prowadzenie w 10. minucie, po dośrodkowaniu Selcuka Inana z prawej strony. Precyzyjnym strzałem przy słupku z niewielkiej odległości bramkarza Petra Cecha pokonał Burak Yilmaz.


Silny atak Turcji


Czesi, w poszukiwaniu bramki wyrównującej, oddali kilka celnych strzałów, ale dobrze spisywał się bramkarz Volkan Babacan. Turcy też potrafili od czasu do czasu się odgryźć, zmuszając rywali do koncentracji w defensywie.


Gdy wydawało się, że zespół prowadzony przez Pavla Vrbę zaczyna panować nad sytuacją i gol na 1:1 jest tylko kwestią czasu, rywale dobrze rozegrali rzut wolny i zdobyli drugą bramkę. Akcję wykończył mocnym strzałem na "krótki słupek" Ozan Tufan.


Race na boisku


Po tym trafieniu tureccy kibice wrzucili na murawę kilka rac. Do incydentów z ich udziałem doszło już nie po raz pierwszy - poprzednio wrzucili również flary i petardy po zakończeniu spotkania z Chorwacją (0:1). Europejska Unia Piłkarska (UEFA) wszczęła w tej sprawie postępowanie dyscyplinarne, ale nie poinformowano o decyzjach.


Czesi odpadli z turnieju z jednym punktem, natomiast Turcy czekają na rozstrzygnięcia w grupach E i F. Nie stracili jeszcze szansy na awans do 1/8 finału, za to dzięki nim uzyskała go rywalizująca grupie C Irlandia Północna. Rywale Polski również mają trzy punkty i zajęli trzecie miejsce, za Niemcami i biało-czerwonymi, ale mają lepszy bilans bramek od Albanii (trzecia w grupie A) i Turcji.

 

PAP