Jak zauważa "The Guardian", liczby te mogą pogłębić negatywne nastroje republikanów na temat szans Trumpa w listopadzie. Gdy 4 maja miliarder został pewnym kandydatem z ramienia Republikanów (zwyciężył w prawyborach w stanie Indiana co skłoniło jego rywala Teda Cruza do wycofania się z dalszej walki o nominację partii), na kampanię otrzymał od sponsorów 3 miliony dolarów. Musiał udzielić swojemu sztabowi dwumilionowej pożyczki.

 

W tym samym czasie jego kontrkandydatka z Partii Demokratycznej uzyskała 26 mln dolarów.

 

Prowadząc kampanię przed prawyborami w poszczególnych stanach Trump wzywał swoich zwolenników, by nie wspierali go finansowo. Wyśmiewał jednocześnie swych partyjnych rywali za przyjmowanie pieniędzy od grup interesów i bogatych ofiarodawców.

 

Wydając na swoje firmy

 

Znaczna część wydatków Trumpa wróciła do jego spółek - podaje portal. Wydał on 423 tys. dolarów na wynajem pomieszczenia i cateringu w swoim ośrodku Mar-A-Lago na Florydzie, a kolejne 350 tys. dolarów na podróże swoim prywatnym samolotem.

 

Dysproporcje pomiędzy kandydatami głównych partii w wyborach prezydenckich da się zauważyć również w zasobach ludzkich. Sztab Hillary Clinton zatrudnia w całym kraju ponad 700 pracowników, Donald Trump ma ekipe złozona z mniej niż 70 osób.

 

"Mógłbym wydać własne pieniądze"

 

Trump zbagatelizował we wtorek przewagę swej demokratycznej rywalki Hillary Clinton w zbieraniu funduszy wyborczych wskazując, że zawsze może wesprzeć swą kampanię własnymi środkami.

 

- Mogę iść inną drogą. Mógłbym po prostu wydawać moje własne pieniądze, mieć dużo gotówki i robić tak jak robiłem poprzednio, wydawać po prostu pieniądze na siebie i podążać pomyślnie naprzód i sądzę, że w ten sposób wygram - powiedział we wtorek telewizji Fox News.

 

Trump poinformował, że w ubiegły weekend zebrał 12 mln dolarów na rzecz Partii Republikańskiej. Od rozpoczęcia swej kampanii w ubiegłym roku wydał na nią 46 mln dolarów i nie wyklucza sięgnięcia po dalsze własne środki. - Mogę zrobić to samo w wyborach prezydenckich. Ale byłoby miło mieć jakąś pomoc od partii - powiedział Trump w programie Today telewizji NBC.

 

Zwolniony szef sztabu

 

W poniedziałek Trump zwolnił szefa swego sztabu wyborczego Coreya Lewandowskiego. Według agencji Associated Press Trump chce tą decyzją uspokoić przywódców Republikanów, którzy są przerażeni stylem jego niekonwencjonalnej kampanii wyborczej.

 

Republikański strateg Ryan Williams, komentując decyzję w sprawie zwolnienia Lewandowskiego, powiedział o Trumpie, że to "pierwsze publiczne przyznanie się do tego, że dzieje się coś złego z jego kampanią".

 

Wybory prezydenckie odbędą się w USA 8 listopada.

 

The Guardian, Associated Press, PAP