- W przeszłości próby załadowania paliwa produkcji innej niż rosyjska do reaktorów naszej produkcji doprowadziły wielokrotnie do awarii, w tym również w elektrowniach ukraińskich - dodał Uljanow.

 

Według Uljanowa ryzyko jest tym większe, że strona ukraińska wprowadziła regulacje zezwalające na zmniejszenie produkcji energii elektrycznej, mimo że "reaktory nie są przeznaczone do takiej eksploatacji, a zagrożenie rośnie wraz z możliwą obecnością eksperymentalnego paliwa zagranicznego".

 

Nieprawidłowa praca reaktorów

 

Westinghouse to amerykańska filia japońskiego koncernu Toshiba. Eksperymenty z używaniem paliwa z Westinghouse Ukraina rozpoczęła w 2005 roku w elektrowni w Mikołajowie, ale zawieszono je w 2012 roku po stwierdzeniu nieprawidłowości w pracy reaktorów. W 2014 roku wznowiono wykorzystywanie amerykańskiego paliwa.

 

W tym samym roku, po dojściu do władzy prozachodniego rządu w Kijowie, Ukraina zawarła z firmą Westinghouse porozumienie do roku 2020, którego celem było zmniejszenie uzależnienia od dostaw paliwa nuklearnego z Rosji.

 

W połowie czerwca, w obecności amerykańskiej delegacji wysokiego szczebla, paliwo z Westinghouse zaczęło być używane w kolejnej ukraińskiej elektrowni w Zaporożu.

 

Przestrogi "nieuzasadnione"

 

Dyrektor inspekcji ukraińskiego sektora nuklearnego Serhij Bojko w komunikacie przesłanym AFP napisał, że przestrogi strony rosyjskiej są nieuzasadnione. - Dywersyfikacja dostaw paliwa nuklearnego dla ukraińskich elektrowni odbywa się w ścisłym poszanowaniu krajowych standardów bezpieczeństwa nuklearnego i wymogów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej - oświadczył Bojko.

 

PAP