Od chwili inauguracji wyjątkowej kładki długości 3 kilometrów zbudowanej z ponad 200 tysięcy kostek z polietylenu w rejon Brescii przybywają tłumy ludzi. Wszyscy chcą "przejść po jeziorze", czyli po platformach na jego tafli. Dzięki specjalnemu oświetlaniu kładka otwarta jest także w nocy.

 

Molo stało się wydarzeniem ogólnoświatowym - podkreślają włoskie media, dodając, że lokalne służby muszą radzić sobie z masowym najazdem turystów i paraliżem ruchu, do jakiego dochodzi na trasach dojazdowych do Sulzano.

 

Chaos komunikacyjny

 

W ciągu pierwszych dni zablokowany został ruch kolejowy w okolicach Brescii z powodu tłumów szturmujących pociągi. Zajęte są wszystkie parkingi znajdujące się w promieniu kilku kilometrów od miasteczka, o którym mówi teraz świat.

 

Dwukrotnie z powodu alarmu pogodowego i gwałtownych burz konieczna była pilna ewakuacja wszystkich ludzi obecnych na molo. Instalacja 81-letniego Christo, specjalizującego się w tzw. sztuce krajobrazu, wywołuje różne oceny. Znany krytyk sztuki Vittorio Sgarbi uznał, że jest to "promenada prowadząca donikąd".

 

W prasie pojawiają się głosy, że bardziej niż artystyczny projekt jest to "gigantyczny lunapark". Ludzie, którzy uwielbiają magiczne maszyny, mogą teraz spacerować po wodzie - zauważono.

 

Rekordowe kolejki

 

Podkreśla się, że rok po światowej wystawie Expo w Mediolanie znów padają rekordy długości kolejek, w których stoją turyści z wielu krajów.

 

Twórca promenady ogłosił, że nie planuje zbudować takiej konstrukcji nigdzie indziej na świecie. Jak podkreślił, takie przedsięwzięcie możliwe jest tylko raz.

 

 

PAP