Przed rozpoczęciem Euro 2016 wydawało się, że mecz Ukrainy z Polską w Marsylii będzie spotkaniem o drugie miejsce w grupie C, ale porażki z Niemcami (0:2) i Irlandią Północną (0:2) przekreśliły szansę naszych wschodnich sąsiadów nawet na wyjście z grupy.

 

- Dziś w meczu z Polską (Ukraińcy- red) grają o honor, a nasza reprezentacja gra o pierwsze miejsce w grupie. Dwa pierwsze mecze doprowadziły do tego, że jest na to szansa. Jest też drugi mecz - Niemców z Irlandczykami, ale my myślmy o sobie. Zdobądźmy 3 punkty później los pokaże - powiedział w Polsat News Tomasz Kłos.

 

Mecz otwarcia, o wszytko i o honor

 

Gramy z rozbitą drużyną więc to teoretycznie powinno być łatwo. Jednak Tomasz Kłos przestrzega przed takim potraktowaniem spotkania.


- Ten mecz może być najcięższy z tych trzech, dlatego, że my chcąc zająć  1 miejsce w grupie musimy go wygrać. Ukraińcy grają tylko i wyłącznie o honor żeby pożegnać się godnie z tymi mistrzostwami - tłumaczył.

 

Kłos przyznał,że Polacy nie raz byli w takiej sytuacji. Nawiązał do słynnego już powiedzenia , że na większych imprezach mieliśmy mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. - Graliśmy np. o honor ze Stanami Zjednoczonymi w 2002 roku (wygrana 3:1). Wiemy jak to jest grać o honor - powiedział.

 

Przypomnijmy: w 2002 roku - podczas mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii - reprezentacja Jerzego Engela przegrała dwa pierwsze mecze, selekcjoner wystawił rezerwowy skład w starciu "o honor" z USA. Biało-czerwoni "rezerwejros" zagrali świetnie i wygrali 3:1.

 

- Ukraińcy grają piłkę podobną do naszej. To nie jest coś wielkiego - stwierdził Kłos. Według niego mecz rozegra się w głowach zawodników. -  My do tego spotkania jesteśmy psychologicznie przygotowani. W głowach mamy awans - dodał.

 

Polsat News