O decyzji sądu w sprawie utrzymania aresztu poinformowała Joanna Podwin z biura prasowego Sądu Okręgowego we Wrocławiu.O uchylenie aresztu wnioskowała obrona Pawła R., wskazując, że areszt nie może zastępować kary.

 

- Sąd okręgowy podtrzymał jednak w mocy postanowienie sądu rejonowego o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu - powiedziała Podwin.

 

Jak powiedział w poniedziałek prokurator Robert Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, prokuratura postawiła podejrzanemu kolejny zarzut wymuszenia rozbójniczego.

 

- Zgromadziliśmy dowody na to, że to podejrzany dzwonił 19 maja na numer alarmowy 112 i groził detonacją czterech bomb. Za rozbrojenie każdej z nich żądał po 30 kg złota - powiedział Tomankiewicz.

 

Prokurator poinformował, że we wtorek do sądu wpłynie również wniosek prokuratury o tzw. pogłębioną obserwację stanu psychicznego Pawła R.

 

- Dysponujemy opinią biegłych lekarzy psychiatrów, że taka pogłębiona obserwacja byłaby wskazana, aby uzyskać pełną wiedzę o stanie psychicznym i poczytalności podejrzanego. Dlatego chcemy złożyć wniosek w tej sprawie. Obserwacja potrwa przynajmniej cztery tygodnie, a może być nawet przedłużona do ośmiu - dodał Tomankiewicz.

 

Prokuratura Krajowa wcześniej postawiła Pawłowi R. zarzut dotyczący przestępstw o charakterze terrorystycznym. - Zarzut dotyczy usiłowania zabójstwa wielu osób przy użyciu materiałów wybuchowych - mówił wówczas prok. Tomankiewicz. Mężczyźnie grozi dożywocie.

 

Student chemii przyznał się do winy

 

Paweł R. został zatrzymany 24 maja w Szprotawie (woj. lubuskie), gdzie mieszka jego rodzina. Jak podano, po postawieniu mu zarzutów związanych z podłożeniem ładunku wybuchowego w autobusie we Wrocławiu mężczyzna przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

 

R. to 22-letni student chemii Politechniki Wrocławskiej; wcześniej nie był notowany przez policję.

 

Ładunek wybuchowy zostawił w autobusie

 

Niewielki ładunek eksplodował 19 maja na przystanku przy ul. Kościuszki we Wrocławiu. Wcześniej ładunek wyniósł z autobusu linii 145 kierowca. Lekko ranna została kobieta stojąca na przystanku. Substancja, która spowodowała wybuch, znajdowała się w metalowym pojemniku o pojemności około trzech litrów. W pojemniku były także metalowe śruby.

 

Przez sześć dni do poszukiwania sprawcy zamachu zostało skierowanych ponad 400 dodatkowych policjantów. Policja opublikowała m.in. portret pamięciowy podejrzanego oraz zapisy z monitoringu, na których widać, jak pozostawia ładunek wybuchowy w autobusie.

 

PAP