W sobotę Prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienie o wysłaniu dwóch kontyngentów wojskowych do wsparcia koalicji walczącej przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Misje - jak zapowiadali przedstawiciele władz - mają mieć charakter szkoleniowy i rozpoznawczy, żołnierze nie będą się angażowali w działania bojowe.


Kontyngent w Kuwejcie (z elementami wsparcia w innych państwach regionu) będzie liczył do 150 żołnierzy i pracowników wojska, liczebność kontyngentu w Iraku - także z elementami wsparcia w innych państwach regionu - określono na maksymalnie 60 żołnierzy i pracowników wojska. Główne siły tego kontyngentu to 4 samoloty F-16.

 

- Nie zostało wyjaśnione opinii publicznej po co nasi żołnierze tam jadą - stwierdził w Polsat News poseł PO Stefan Niesiołowski. Ocenił, że w danym momencie jest to "zachęcanie i prowokowanie terrorystów". Opozycji chodzi o zbliżający się szczyt NATO w Warszawie i Światowe Dni Młodzieży.

 

- Nie jest tak że trzeba uzgadniać z opozycją jakikolwiek moment wysłania żołnierzy na misję. Jeżeli chcemy podchodzić do walki z terroryzmem w sposób odpowiedzialny. Jeżeli chcemy być wiarygodnym partnerem dla NATO i USA – to musimy realizować umowy międzynarodowe i reagować wtedy , gdy oczekują od nas tego sojusznicy - powiedziała Beata Mazurek w rozmowie z Beatą Lubecką.

 

- Komentarze opozycji oceniam jako atak histerii i kolejne wywoływanie pola konfliktów. Tym bardziej, że nasi żołnierze nie są kierowani bezpośrednio na linie frontu, tylko do działań szkoleniowych i rozpoznawczych – stwierdziła posłanka PiS.

 

Przypomniała, że według ONZ Państwo Islamskie to "grupa terrorystów, która zagraża bezpieczeństwu i pokojowi świecie". - Musimy reagować , by się temu przeciwstawić, a nie być może zdaniem opozycji czekać kiedy terroryści pozwolą nam wejść do akcji - dodała.

 

- Prezydent wykonuje konstytucyjne obowiązki. Ma do tego prawo i dobrze, że to robi - podsumowała rzeczniczka klubu PiS.

 

Polsat News