Podczas lotu Jarosławowi Kaczyńskiemu towarzyszył wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, który opublikował na Twitterze zdjęcie z szefem PiS na pokładzie helikoptera. W locie wziął również udział Mariusz Błaszczak.

 

Państwowa maszyna


Przelot szefa PiS, będącego osobą prywatną, helikopterem należącym do policji wywołał kontrowersje wśród internautów, którzy zastanawiali się, czy Kaczyński nie powinien zapłacić za skorzystanie z państwowej maszyny.


Informacje o przelocie Kaczyńskiego helikopterem potwierdził w poniedziałek Błaszczak w radiu RMF. Stwierdził również, że była to jego decyzja oraz że szef PiS za swój przelot zapłaci.

 

"Wszystko zgodnie z prawem"


Błaszczak stwierdził, że działał zgodnie z prawem i nie ma sobie nic do zarzucenia. Jak podkreślił, opierał się na zarządzeniach i decyzjach komendantów głównych policji, wydanych w podobnych sprawach za czasów poprzedniego rządu.


Szef MSWiA zapewnił, że nie było żadnych specjalnych kosztów związanych z przelotem Kaczyńskiego. Pomimo tego prezes Prawa i Sprawiedliwości ma zapłacić za lot. Na konto fundacji pomocy wdowom i dzieciom poległych policjantów wpłaci równowartość kosztu przelotu samolotem – zadeklarował Błaszczak. Nie ujawnił, o jaką kwotę chodzi.


rmf24.pl