Zegar jest starszy niż budynek szkoły, na którym wisi. Według informacji wybitej na szkielecie mechanizmu, powstał prawdopodobnie ok. 1820 r. Wszystko wskazuje na to, że nie działał od lat 50. XX wieku, bo w 1950 r. ostatni raz konserwował go zegarmistrz. 


Szkoła przymierzała się do remontu zabytkowego czasomierza, ale ostatecznie z tego zrezygnowano po tym, jak zegarmistrzowska firma z Wrocławia naprawę wyceniła na 22 tys. zł. 

 

- I to nam tak podcięło skrzyła, że ten temat odłożyliśmy na bok - powiedziała Polsat News Beata Kozyra, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Jeleniej Górze.


Czyścił zegar przez miesiąc


W końcu w szkole pojawił się Mateusz Wojtaszczyk, zatrudniony w roli woźnego. Z wykształcenia mechanik, z zamiłowania zegarmistrz-amator. Spojrzał i doszedł do wniosku, że stary zegar można naprawić.


Jak wyjaśnił, wszystkie potrzebne części były dostępne w zegarze. Woźny zauważył jedynie, że koła zębate są zatarte, a mechanizm wystarczy rozebrać i dokładnie wyczyścić z brudu i licznych warstw smaru. Renowacja zegara trwała miesiąc. Wojtaszczyk zajmował się tym w czasie wolnym od pracy.


Kuranty zamilkły na noc


Zegar wybija pełne godziny, a także kwadranse. Stał się atrakcją dla turystów w Jeleniej Górze.

 

Jednak nie wszystkim podoba się dźwięk zegara. Na policję i magistratu złożono zawiadomienie, że odgłosy zegara przeszkadzają w nocy. Władze szkoły podjęły decyzję, że zegarowe kuranty będą wyłączane na noc.


Dyrektorka podstawówki podkreśliła jednak, że ma nadzieję, iż będzie można przywrócić nocne bicie zegara. Jej zdaniem jest on integralną częścią szkolnego budynku i powinien działać całą dobę. W związku z protestami mieszkańców szkoła wystąpiła o opinię do Konserwatora Zabytków i Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta.

 

Polsat News