Anglia uważana była za zdecydowanego faworyta grupy B piłkarskich mistrzostw Europy we Francji. Tymczasem podopieczni trenera Roya Hodgsona zajęli w niej drugie miejsce, za Walią. Po remisie z Rosją 1:1 i wygranej z Walią 2:1, w poniedziałek drużyna "Trzech Lwów" bezbramkowo zremisowała ze Słowacją.

 

W pierwszej połowie Słowacy nie stworzyli żadnej groźnej okazji, nie oddali nawet jednego celnego strzału. Anglicy blisko zdobycia gola byli trzykrotnie. W dziewiątej minucie kilka metrów od bramki zablokowany został Daniel Sturridge, a w 17. w sytuacji sam na sam z Matusem Kozacikiem był Jamie Vardy. Napastnik Leicester City trafił prosto w bramkarza. Do interwencji zmusił go też Adam Lallana, który groźnie uderzał w 33. minucie.

 

Po przerwie pierwsi przed szansą otworzenia wyniku stanęli Słowacy. Chris Smalling we własnym polu karnym próbował odgrywać piłkę klatką piersiową do Joe Harta. Blisko jej przechwycenia był Ondrej Duda, ale pomocnika Legii Warszawa ubiegł angielski bramkarz.

 

Chwilę później okazję mieli Anglicy. Z ostrego konta strzelał Nathaniel Clyne, ale trafił w ramię Kozacika.

 

Anglicy nie przebili słowackiego muru

 

Hodgson próbował poprawić grę drużyny przez zmiany. Na boisku kolejno pojawili się Wayne Rooney, Dele Alli i Harry Kane. Żaden z nich nie odmienił losów meczu, ale blisko był Alli. W 61. minucie niemal z linii bramkowej piłkę po jego strzale wybił Martin Skrtel.

 

Gra Anglików przypominała walenie głową w mur, którego ostatecznie nie udało im się przebić. Większość ich ataków zatrzymywała się w okolicy 16. metra, gdzie piłka grzęzła w gąszczu nóg słowackich obrońców. Wykonywali aż 11 rzutów rożnych (Słowacy ani jednego), ale po żadnym nie stworzyli większego zagrożenia.

 

Viktor Pecovsky i Ryan Bertrand zobaczyli żółte kartki.

 

W 1/8 finału Anglia zagra z drugą drużyną grupy F. Niewykluczone, że będzie to Portugalia. Słowacy natomiast muszą czekać na rozstrzygnięcia w pozostałych grupach i liczyć na to, że znajdą się wśród najlepszych czterech z sześciu drużyn, które zajęły trzecie miejsca. Mają na to duże szanse.

  

PAP