Poseł Dominik Tarczyński kilka dni temu zamieścił na Twitterze wpis, "Już po pracy. Weekendowy relaks w pięknej stolicy… Ktoś, coś w Warszawie? Dziś świętujemy!". A do wpisu dołączył trzy zdjęcia: w tym swojej stopy moczonej w jacuzzi z Pałacem Kultury i Nauki w tle.

 

 

Na Twitterze od razu pojawiła się grupa "naśladowców" polityka, którzy postanowili swoje stopy także pokazać światu. W ten sposób Tarczyński zapoczątkował nową modę. Choć z trensetterskich predyspozycji posła nie do końca zadowolona jest jego partia, bo jednocześnie internauci wypominają parlamentarzyście, że "oderwał się od rzeczywistości".

 

Zdaniem Beaty Mazurek, rzeczniczki klubu PiS, "każdy ma prawo do odpoczynku", jednak ona sama takiego wpisu by nie popełniła, bo jak dodała "unika wpisów prywatnych".

 

Na pytanie, czy poseł zapłacił z własnych pieniędzy za pobyt w najprawdopodobniej drogim warszawskim hotelu, z którego można było zrobić tego rodzaju fotografię, Mazurek odpowiedziała: - Jest to rzecz do sprawdzenia. Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

 

Poseł poproszony przez polsatnews.pl o komentarz do wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS, stwierdził: - Myślę, że pani rzecznik ma rację. Okazuje się, że dla polityków lepiej jest mowić tylko o pracy i do tego mam zamiar się ograniczyć.

 

 

 

 

 

Polsat News