Na stadion AZS Łódź, gdzie w dniach 18-19 czerwca odbywał się Ogólnopolski Finał XXII edycji "Czwartków Lekkoatletycznych", przyjechało ponad 2,5 tys. dzieci. W całym kraju w tegorocznej edycji akcji wzięło udział ok. 90 tys. uczniów.


Organizatorem akcji "Czwartków Lekkoatletycznych" jest Stowarzyszenie "Sport Dzieci i Młodzieży", które za cel stawia sobie zaktywizowanie najmłodszych Polaków do uprawiania sportu. To cykl zawodów dla dzieci ze szkół podstawowych.


Zawodnicy rywalizują ze sobą w biegu na 60 m, 300 m, 600 m (dziewczęta), 1000 m (chłopcy), skoku wzwyż, skoku w dal oraz w rzucie piłeczką palantową. Prowadzone są punktacje w trzech kategoriach wiekowych (klasy IV, V, VI) oddzielnie dla chłopców i dziewcząt. Finał Ogólnopolski "Czwartków Lekkoatletycznych" jest jedną z największych imprez lekkoatletycznych w Europie.


W tym roku na finale pobitych zostało pięć rekordów Polski. Za najważniejszy Majkowski uznał skok wzwyż 13-letniego Bartosza Kowalskiego z Wrześni. Chłopak pokonał wysokość 1,85 m, bijąc rekord Polski w swojej kategorii wiekowej o 10 cm i poprawiając swój życiowy wynik o 15 cm.


"Zdarza się, że gubimy wspaniałe talenty"


Andrzej Majewski podkreślił, że okres szkoły podstawowej jest bardzo ważny dla rozwijania sportowej pasji u dzieci. - Po skończeniu szkoły podstawowej i przejściu do szkoły średniej mniej więcej 1/3 kontynuuje uprawianie lekkiej atletyki, 1/3 idzie do innych dyscyplin, a 1/3 traci kontakt ze sportem. Ale uważam, że te 2/3, które mają dalszy kontakt ze sportem, to jest dobry wynik i trzeba tym dzieciom się przyglądać - zaznaczył.


Zauważył, że bardzo często, jeśli "rodzice nie są zdeterminowani, a w nowym ośrodku nie znajdzie się dobry nauczyciel i trener, to niestety zdarza się, że gubimy wspaniałe talenty". – Ale trzeba wierzyć, że większość tych najbardziej utalentowanych w sporcie pozostanie – dodał.


- Mamy taką umowę z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki, że informujemy ich o najzdolniejszych, którzy wejdą w kategorię młodzików i PZLE będzie miał już nad nimi opiekę i będzie się im przyglądać – wyjaśnił prezes Stowarzyszenia "Sport Dzieci i Młodzieży".

 

Polsat News