Znany na świecie artysta - performer, który zasłynął ponad 20 lat temu „opakowaniem" w srebrny materiał berlińskiego Reichstagu, zbudował instalację nazwaną "Dryfujące mola".

 

Są to specjalne platformy długości trzech kilometrów, pokryte pomarańczową płachtą. Po promenadzie tej będzie można spacerować między dwiema wyspami przez całą dobę do 3 lipca.

 

Inauguracja mola stała pod znakiem zapytania niemal do ostatniej chwili, ponieważ długo czekano na ostateczne zgody administracyjne. Ponadto inicjatywie tej towarzyszyły protesty przeciwko rodzinie, która jest właścielem holdingu Beretta, produkującego między innymi broń, a do której należy jedna z wysp połączonych przez kładkę. Rodzina ta współfinansowała realizację projektu.

 

15 milionów z własnej kieszeni

 

Na całe przedsięwzięcie 81-letni artysta, specjalizujący się w tzw. sztuce krajobrazu, wydał głównie ze swojej kieszeni 15 milionów euro. Pieniądze na ten cel zdobywa sprzedając modele swych instalacji w cenie około 100 tysięcy euro.

 

Szacuje się, że na spacer po jeziorze przyjedzie ponad 1 milion osób. Hotele w całym rejonie mają komplet gości, przybyłych właśnie z tej okazji. Jedna trzecia to Niemcy.

 

PAP