"Rektor, ustalając wysokość opłaty, powinien uwzględnić zasadę, że nie może ona przekraczać kosztów planowanych do poniesienia w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności związanych z przyjmowaniem na studia na danym kierunku i określonym poziomie kształcenia" - czytamy m.in. w piśmie Adama Bodnara do ministerstwa nauki.

 

"Nierzetelnie szacunki"

 

Wystąpienie rzecznika to m.in. także efekt raportu NIK na ten temat. Izba uznała, że uczelnie publiczne nie zawsze prawidłowo ustalały wysokość opłat za usługi edukacyjne. Nierzetelnie miano też szacować koszty nauki na studiach niestacjonarnych, a opłaty rekrutacyjne miano zawyżać.

 

W raporcie przypomniano, że dotacje z budżetu państwa nie pokrywają kosztów postępowania rekrutacyjnego. Dlatego uczelnie muszą je pozyskiwać we własnym zakresie. Ustalając opłatę rekrutacyjną rektorzy uczelni "powinni się jednak kierować zapisami ustawy, zgodnie z którymi wysokość tej opłaty powinna obejmować faktyczne koszty niezbędnych czynności rekrutacyjnych".

 

Izba zwróciła również uwagę na to, że od 2005 r. (kiedy egzamin maturalny zastąpił egzamin wstępny na studia) uczelnie nie ponoszą dodatkowych kosztów związanych z przygotowaniem i przeprowadzaniem egzaminów wstępnych.

 

Maksymalna stawka – 85 zł

 

Raport NIK pokazał między innymi, że bez sporządzenia odpowiedniej kalkulacji kosztów ustalano wysokość opłaty za postępowanie związane z przyjęciem na studia np. na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego (UJK) w Kielcach  i na Uniwersytecie Ekonomicznym (UE) w Poznaniu.

 

Na tych uczelniach przyjęto maksymalną stawkę, 85 zł, wynikającą z wydawanych corocznie rozporządzeń resortu nauki.

 

Ponadto na UE w Poznaniu, Politechnice Wrocławskiej i AWF w Warszawie, koszty procesu rekrutacji były nierzetelnie kalkulowane i rozliczane, co stanowiło naruszenie przepisów ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym - ustalili kontrolerzy.

 

900 tys dodatkowych przychodów

 

Pobierając od kandydatów na studia zawyżone opłaty rekrutacyjne, skontrolowane uczelnie uzyskały w latach akademickich 2014/2015 i 2015/2016 prawie 900 tys. zł dodatkowych, nienależnych przychodów - ustaliła NIK.

 

Wskazała też m.in., że opłata rekrutacyjna pobrana przez AWF w kontrolowanym okresie obejmowała testy sprawności fizycznej, których ostatecznie nie przeprowadzono.

 

W części wypadków pieniądze z opłat rekrutacyjnych uczelnie przeznaczyły na zadania, których - zdaniem NIK - nie można uznać za czynności niezbędne w procesie rekrutacji.

 

polsatnews.pl, PAP