Następnie dodał jednak: "Pozostałbym w tym sporze twardym, ale zawsze w tonie budowania mostów". - Jeśli w (unijnym) postępowaniu (w sprawie zapewnienia praworządności) nie będzie reakcji Polski, to jestem mimo to przekonany, że powinniśmy nadal postępować w sposób zorientowany na dialog - podkreślił. Według niego, nie należy dopuścić do jakiejkolwiek eskalacji.


Niemiecki eurodeputowany, który jest członkiem bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), odwiedził ostatnio Polskę i - jak poinformował - spotkał się między innymi z prezesem Trybunału Konstytucyjnego Andrzejem Rzeplińskim.


"Ludzie w Polsce muszą wiedzieć, że Europa stoi po ich stronie"


- Mamy w Polsce obudzoną i świadomą swego społeczność obywatelską. Ludzie, którzy w Polsce wychodzą na ulice, muszą wiedzieć, że Europa stoi po ich stronie - podsumował Weber.


W środę minął dwutygodniowy termin, jaki - według unijnej procedury - miał polski rząd na przedstawienie swych uwag do przyjętej 1 czerwca opinii KE w sprawie praworządności w Polsce. Tego samego dnia rzecznik rządu Rafał Bochenek oświadczył, że odpowiedź na opinię zostanie przygotowana "na dalszym etapie", kiedy prace w parlamencie dotyczące Trybunału Konstytucyjnego będą bardziej zaawansowane.


Zgodnie z zasadami przyjętej w 2014 r. procedury ochrony praworządności, jeśli po wydaniu opinii przez KE wskazane problemy nie zostaną rozwiązane w rozsądnym terminie, to kolejnym etapem jest wydanie przez Komisję zaleceń z określonym terminem rozwiązania.


Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7 unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności, jednak aby stwierdzić poważne naruszenie zasad rządów prawa, konieczna jest jednomyślność państw członkowskich.

 

PAP