Dopytywany, czy jest to kwestia bieżącego, czy przyszłego tygodnia, odparł: „Ta decyzja będzie szybko”.

 

W ramach wsparcia koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu Polska zamierza wysłać dwa kontyngenty liczące łącznie do 210 żołnierzy i pracowników wojska do Kuwejtu i Iraku. Większość z nich, a także cztery samoloty bojowe F-16, prowadziłaby misje rozpoznawcze z Kuwejtu.


Soloch poinformował o tym w środę. Podkreślił przy tym, że użycie polskich sił zbrojnych poza granicami państwa może nastąpić jedynie na podstawie postanowienia prezydenta. W przypadku użycia wojska w akcji zapobieżenia aktom terroryzmu lub ich skutkom prezydent wydaje postanowienie na wniosek premiera. Wnioski takie - jeden dotyczący lotników, drugi w sprawie Wojsk Specjalnych - zostały skierowane do prezydenta przez premier Beatę Szydło.


"Wszystko zgodnie z procedurami"


Soloch podkreślił w czwartek, że misja ma mieć charakter „niekinetyczny”, czyli żołnierze nie będą uczestniczyć w misjach bojowych, ale szkoleniowych i rozpoznawczych. - Taka jest treść wniosku - dodał szef BBN.


Pytany o zarzuty opozycji, że decyzja ws. wysłania polskich kontyngentów nie powinna zapadać poza parlamentem, odparł: "Rząd korzysta ze swoich prerogatyw, nie łamie prawa. W procesie podejmowania tej decyzji opozycja również była konsultowana. Tak, że wszystko przebiega zgodnie z procedurami - tak, jak być powinno" - dodał.


"Wyraz polskiej solidarności"


Szef BBN był też pytany, czy zaangażowanie Polski nie zwiększy zagrożenia terrorystycznego ze strony Państwa Islamskiego np. przed Światowymi Dniami Młodzieży.


- Nie zakładamy. Natomiast tutaj chodzi o zupełnie coś innego. Polska udziela wsparcia tylko i wyłącznie w zakresie misji rozpoznawczych i szkoleniowych. Nie bierze bezpośrednio udziału w działaniach bojowych, tak jak to czyni również wiele krajów europejskich - odpowiedział Soloch.


Zaznaczył, że decyzja ma bardzo istotne znaczenie jako wyraz polskiej solidarności z zagrożeniami ze strony Południa w momencie, gdy przed lipcowym szczytem NATO oczekujemy ostatecznych decyzji wzmacniających wschodnią flankę NATO.


Szef BBN stwierdził też, że na pytania szczegółowe dotyczące tego, kiedy kontyngenty trafią do Kuwejtu i Iraku, będzie mógł odpowiedzieć szef MON Antoni Macierewicz po wydaniu przez prezydenta postanowienia w tej sprawie.


Minister obrony powiedział w środę, że ma nadzieję, iż polskie F-16 znajdą się na Bliskim Wschodzie jeszcze przed szczytem NATO w Warszawie, który jest zaplanowany na 8 i 9 lipca. Macierewicz nie chciał powiedzieć, do którego kraju udadzą się polscy lotnicy. Zapewnił, że będzie to najbardziej bezpieczne i najbardziej komfortowe z miejsc.

 

PAP