- Nie mogę narzekać na warunki szkolenia, bo te mam świetne. Gdyby nie zarobki, byłbym całkowicie usatysfakcjonowany - mówi polsatnews.pl Damian Patecki, szef Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, jeden z organizatorów demonstracji, która w sobotę przejdzie sprzed siedziby Ministerstwa Zdrowia pod gmach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 

On sam robi specjalizację z anestezjologii, pracuje w szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.

 

- Jestem na drugim roku specjalizacji. Zarabiam 2700 zł i to maksymalne wynagrodzenie, jakie może dostać w Polsce rezydent. Jednak lekarzy, którzy mieliby zarobki jak ja, jest niewielu. Bo taką kwotę może dostać jedynie lekarz robiący jedną z "deficytowych" specjalizacji, takich jak anestezjologia - wyjaśnia Patecki. Większość, jak dodaje, zarabia po 2100 netto.

 

Dodaje, że stawka dyżurowa za 16 godzin pracy to ok. 300 zł na rękę. - To dużo mniej niż za sprzątanie czy korepetycje - zauważa.  Poza tym, jak dodaje, zdarza się, że szpitale wychodzą z założenia, że skoro lekarz na specjalizacji i tak musi odbywać dyżury, by tę specjalizację zaliczyć, nie ma sensu mu płacić dodatkowo.

 

Właśnie dlatego jeden z plakatów promujących sobotnią pikietę, ma odbiorcom uzmysłowić, że "godzina zbierania truskawek w Wielkiej Brytanii, to godzina pracy trzech lekarzy w Polsce".

 

 

 

 

"Niskie zarobki to bariera rozwojowa"

 

Na sobotniej manifestacji Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy spodziewa się kilku tysięcy osób.

 

W skład całego porozumienia, które jest częścią Związku Zawodowego Lekarzy, wchodzi 20 tysięcy osób. Młodzi lekarze mówią, że jeśli zaplanowana przez nich pikieta nie przyniesie rezultatu, jesienią zmobilizują nawet 100 tysięcy osób, lekarzy na specjalizacjach, pielęgniarek i ratowników medycznych, i wspólnie przyjadą do Warszawy walczyć o swoje prawa.

 

- Niskie wynagrodzenia są dla nas barierą rozwojową. Zarobki nie pozwalają nam na doszkalanie, bo bywa, że  weekendowy kurs kosztuje tyle, ile wynosi miesięczna pensja młodego lekarza - podaje Patecki.

 

Jak przyznał, chciałby, by smutny żart o tym, że ministrem zdrowia w Polsce jest minister finansów, przestał obowiązywać. -  Pan minister Radziwiłł już 10 temu postulował o dwie średnie krajowe dla lekarzy w trakcie specjalizacji i trzy średnie krajowe dla lekarzy specjalistów. Dziś mamy pewien dysonans, bo pan minister jest na stanowisku prawie 8 miesięcy i nie widzimy realnej perspektywy na poprawę naszej sytuacji - powiedział.

 

polsatnews.pl