Eksperci są nieco rozczarowani wynikami dotyczącymi wynagrodzeń, ale pozytywnie zaskoczeni danymi o zatrudnieniu.

 

Ekonomiści z Banku Zachodniego WBK zauważyli, że wzrost zatrudnienia był zgodny z oczekiwaniami, a wzrost zatrudnienia w okresie miesięcznym o 3,9 tys. był najlepszym wynikiem dla maja od 2010 r. "Dane potwierdzają, że popyt na pracę pozostaje mocny" - ocenili.

 

W kolejnych miesiącach pensje w firmach powinny rosnąć

 

"Natomiast dane o płacach były raczej rozczarowujące. Ponieważ nie znamy szczegółowej struktury danych dla sektorów, to trudno jest jednoznacznie stwierdzić, co jest źródłem niespodzianki. My spodziewaliśmy się przyśpieszenia płac ze względu na podwyżki płac w sieciach handlowych. Nie można wykluczyć, że byliśmy nieco zbyt optymistyczni, jeśli chodzi o ich skalę, lub że wynik w całym sektorze firm został obniżony przez inną branżę - np. przez górnictwo (roczne tempo wzrostu płac w tej gałęzi jest najbardziej zmienne)" - ocenili eksperci z BZ WBK.

 

Ich zdaniem tempo wzrostu płac w kolejnych miesiącach będzie przyśpieszać, bowiem polska gospodarka zbliża się do stanu pełnego zatrudnienia.

 

Także ekonomista z banku Pekao Piotr Piękoś zauważa, że odczyt dotyczący wzrostu wynagrodzeń jest zaskakująco niski. - Negatywnym czynnikiem dla wzrostu płac w maju mogła być natomiast de facto mniejsza liczba dni roboczych niż przed rokiem, ze względu na dwa długie weekendy - uważa ekspert.

 

Według niego dane GUS o zatrudnieniu potwierdzają natomiast utrzymywanie się solidnego trendu wzrostowego zatrudnienia. - W efekcie, dynamika realnego funduszu płac spadła w maju do 8 proc. z 8,7 proc.  w kwietniu, utrzymując się jednak wciąż na poziomach najwyższych od 2008 roku i potwierdzając silne wsparcie dla krajowej konsumpcji prywatnej ze strony rynku pracy – ocenił Piotr Piękoś.

 

Lepsze płace też na niższych stanowiskach

 

Krzysztof Inglot z firmy Work Service uważa, że presja płacowa dotyczy nie tylko pracodawców zatrudniających wysoce wykwalifikowanych specjalistów, ale również firmy, które oferują zatrudnienie osobom wykonującym proste prace.
 
- Wzrost wynagrodzeń może być również dodatkowo stymulowany przez rekomendację rządu odnośnie wyższej płacy minimalnej. Zakłada ona wzrost w 2017 roku o 8 proc, co oznacza, że dynamika jest dwukrotnie wyższa niż w przypadku średniego wynagrodzenia. Z jednej strony może to pozytywnie wpłynąć na poprawę stawek dla najniżej zarabiających, ale z drugiej, istnieje ryzyko włączania tej grupy do szarej strefy - zauważył.

 

- Pamiętajmy, że dzisiaj rynek wykazuje gotowość do podwyższenia płac. Nawet na poziomie prac sezonowych stawki 12 zł brutto za godzinę zaczynają stawać się standardem. Dlatego decyzja o podniesieniu wynagrodzenia minimalnego, na umowach etatowych, do poziomu 2000 zł brutto nie powinna wstrząsnąć rynkiem pracy, ponieważ w przeliczeniu na stawkę godzinową, będzie ona wynosić 11,9 zł brutto - dodał.
 
Odnosząc się do danych o zatrudnieniu Krzysz6tof Inglot podkreślił, że "mamy do czynienia z kolejnym rekordowym poziomem zatrudnienia w średnich i dużych firmach". Jego zdaniem nie jest to zjawisko nagłe, lecz efekt zmian na rynku pracy, które widać od wielu miesięcy.

 

I kwartał na rynku pracy

 

GUS podał, że na koniec marca w urzędach pracy było zarejestrowanych 1 mln 600 tys. osób. To 14 proc. mniej niż w końcu marca ub. roku. Pracodawcy zgłosili w pierwszych trzech miesiącach roku o ponad 74 tys. ofert pracy więcej niż rok temu.

 

Jednocześnie GUS podał, że o 2,4 proc. było więcej bezrobotnych w porównaniu z końcem roku 2015.

 

W stosunku do czwartego kwartału 2015 roku, w końcu marca 2016 roku wzrost liczby bezrobotnych odnotowano we wszystkich województwach, przy czym najbardziej znaczący w dolnośląskim (o 4 proc.), kujawsko-pomorskim (o 3,7 proc.), wielkopolskim (o 3,6 proc.) oraz łódzkim (o 3,1 proc.) i warmińsko-mazurskim (o 2,8 proc.).

 

Jednak w porównaniu z marcem 2015 bezrobocie zmniejszyło się we wszystkich województwach, najbardziej w wielkopolskim (o 19,1 proc.), pomorskim (o 19 proc.), lubuskim (o 17 proc.), dolnośląskim (o 16,6 proc) i śląskim (o 16,3 proc.).

 

"Stopa bezrobocia w końcu marca 2016 r. wyniosła 10 proc. cywilnej ludności aktywnej zawodowo i była o 0,2 pkt. proc. wyższa niż w IV kwartale 2015  i o 1,5 pkt. proc. niższa niż w marcu 2015 " - napisano w komunikacie.

 

Największe bezrobocie było w warmińsko-mazurskim (16,5 proc.),kujawsko-pomorskim (13,6 proc.), podkarpackim i zachodniopomorskim (po 13,3 proc.) i świętokrzyskim (12,7 proc.). Najmniejsze w wielkopolskim (6,3 proc), śląskim (8,2 proc.), małopolskim i mazowieckim (po 8,5 proc.) oraz dolnośląskie (8,9 proc.).

 

PAP