Na tydzień przed referendum (23 czerwca) sondaże dają przewagę zwolennikom wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

 

"Głosowanie za wyjściem z Unii Europejskiej mogłoby znacząco zmienić perspektywę produkcji przemysłowej i inflacji, a tym samym ramy polityki monetarnej. Gospodarstwa domowe mogłyby odłożyć wydatki konsumpcyjne, a przedsiębiorstwa - inwestycje, obniżając zapotrzebowanie na siłę roboczą i przyczyniając się do wzrostu bezrobocia" - napisano w komunikacie Banku Anglii.

 

Ponadto w przypadku Brexitu bank centralny spodziewa się spadku wartości funta, być może nawet gwałtownej. „Ograniczenie popytu, podaży oraz zmiany kursu narodowej waluty doprowadziłyby razem do znaczącego ograniczenia wzrostu gospodarczego oraz wzrostu inflacji” - przestrzega.

 

Bank zapowiedział, że w celu obrony wartości funta po referendum podejmie "każde potrzebne działanie".

 

Wielka Brytania weszła do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, poprzedniczki Unii Europejskiej, w 1973 roku. Jej wyjście oznaczałoby krok wstecz w procesie coraz szerszej i głębszej integracji europejskiej i pozbawiłoby UE kraju o wielkim potencjale gospodarczym a także wojskowym i dyplomatycznym.

 

Eksperci o europejskich i polskich skutkach gospodarczych Brexitu

 

Zbigniew Jakubowski, wiceprezes firmy Union Investment TFI, uważa, że słabsza kondycja światowej gospodarki może tłumić pozytywną reakcję, jeśli Wielka Brytania pozostanie w UE.

 

- W przypadku Brexitu spodziewamy się odwrotu od aktywów ryzykownych - funt się osłabi, a jen, dolar i frank się umocnią. Nastąpi również wzmocnienie obligacji krajów bazowych UE, mimo że już są na bardzo niskich poziomach, a na peryferiach będziemy mieli wyprzedaż obligacji 10-letnich krajów PIGS (Portugalia, Włochy, Grecja, Hiszpania ). Wyprzedaż nastąpi również na rynku akcji, szczególnie w krajach wschodzących - ocenił. Do rynków wschodzących zaliczana jest Polska.

 

Jarosław Lis z BPH TFI jest zdania, że największym poszkodowanym Brexitu może być system bankowy Europy Zachodniej.

 

- Nie ulega wątpliwości, że w pierwszym momencie Brexit oznaczałby spadki na naszej giełdzie, bo gros naszego eksportu jest wysyłane do Europy Zachodniej. Większe ryzyko jest po stronie banków Europy Zachodniej, szczególnie że system bankowy jest zbyt duży w porównaniu do gospodarek tych krajów. Tego bym się szczególnie bał, ponieważ może to mieć długoterminowe konsekwencje - stwierdził.

Na pozytywne aspekty Brexitu wskazywał Grzegorz Zatryb, główny strateg i zarządzający funduszem Skarbiec TFI.

 

- Gospodarka brytyjska, ze względów kulturowych, jest bardziej podobna do amerykańskiej niż europejskiej i myślę, że poradzi sobie z oderwaniem się od Unii. Niedoszacowywany jest wpływ na instytucjonalną cześć rynków finansowych - wyjście Wielkiej Brytanii z UE może powstrzymać proces przeregulowywania rynków finansowych, bo wyjdą one spoza kontroli urzędników UE. Może się okazać, że Wielka Brytania skorzysta na wyjściu bardziej niż się wszystkim wydawało, między innymi przez to, że regulacje przestaną cisnąć rynki - zauważył.

 

Odmienne opinie co do tego czy Polska straci na Brexicie

 

Grzegorz Zatryb stwierdził, że na wyjściu Wielkiej Brytanii z UE stracić może Polska. - Najbardziej poszkodowana może być Polska, która korzysta na transferach (przekazach pieniędzy od emigrantów - red.) , czego nie widać bezpośrednio, a które znacząco wzmacniają polską gospodarkę” – ocenił Grzegorz Zatryb.

 

- Polacy, którzy pracują w Wielkiej Brytanii pozostaną tam i dalej będą transferować środki - polemizował Zbigniew Jakubowski.

 

PAP