- Na początku myślałam, że to komary mnie pogryzły, było ciepło i okno w pokoju było otwarte. Później podejrzewałam, że to wysypka. Prawda wyszła na jaw, kiedy pracownicy zaczęli wielką akcję sprzątania i okazało się, że w materacu było całe gniazdo pluskiew - wyjaśniła poszkodowana pacjentka.

 

Pokój, w którym wykryto insekty, został poddany dezynfekcji i dezynsekcji. Działania nie przyniosły rezultatów, dlatego we wtorek kierownictwo uzdrowiska poprosiło o wyjazd kolejnych kuracjuszy. Ci z kolei uważają, że walkę z pluskwami zarząd postanowił wygrać ich kosztem.

 

"Wypisują nas ze szpitala i mamy sobie jechać do domu"

 

Pacjenci są oburzeni - jak mówią - brakiem reakcji ze strony NFZ i działaniami zarządu uzdrowiska. Twierdzą, że władze ośrodka usuwając ich z placówki, nie oferują w zamian alternatywy dalszego leczenia.  - Wielu pacjentów na ten wyjazd czekało latami - przekonują.

 

- Wczoraj nas poinformowano, że wypisują nas ze szpitala i mamy sobie jechać do domu. Ale co jeśli mamy prowadzone kompleksowe zabiegi, jeżeli ktoś ma rehabilitację? Nie może jej sobie tak po prostu przerwać. To jest pewien cykl - powiedział Janusz Prusa, jeden z pacjentów sanatorium w Ustroniu. - Zabrakło informacji o tym, co się konkretnie tutaj dzieje. Jesteśmy tym zaszokowani - dodał.

 

"To jest ignorancja"

 

- Podczas spotkania z zarządem powiedziano nam, że zostaliśmy przebadani. Przecież to kłamstwo. Zostaliśmy tylko poinformowani, że z dniem dzisiejszym do godz. 12 musimy opuścić obiekt - wyjaśnił Prusa.

 

Zdaniem pacjentów, dyrekcja powinna zadbać o to, by kuracjusze mogli dokończyć rehabilitację. - Zostaliśmy poinformowali, że w ciągu 18 miesięcy możemy dostać sanatorium. To jest żenujące, że ktoś tak mówi. To jest ignorancja. Musimy w najbliższym czasie wrócić do pracy, kto będzie płacił za nasze dalsze zwolnienia? - pytał Prusa.  

 

"Dyrekcja uzdrowiska: postaramy się o ponowną rehabilitację"

 

Władze placówki argumentują, że musiały tak postąpić, bo kolejne osoby zostały pogryzione przez pluskwy. - Razem z komitetem epidemiologicznym szpitala zdecydowaliśmy o zamknięciu czterech pokoi, rozszerzając strefę buforową na kilka sąsiednich pomieszczeń - tłumaczył Adam Rybicki, dyrektor ds. medycznych uzdrowiska Równica.

 

Wskazał, że w ogólnych warunkach umowy, w ramach której pacjenci przyjmowali są do ośrodka, istnieje zapis, że w sytuacjach nieprzewidzianych, w których występuje bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa, placówka ma prawo przerwać leczenie. Dodał, że dyrekcja prowadziła w tej sprawie rozmowy z NFZ. - Uzgodniliśmy, że postaramy się, by pacjenci, którzy muszą wcześniej wyjechać, mogli odbyć rehabilitację ponownie jak najszybciej.

 

Jak wyjaśnił, "nie jest to możliwe od razu", ponieważ "ustawodawca nie przewidział trybu, w którym ośrodek na podstawie tego samego skierowania może przyjąć pacjenta ponownie". - Musi być ono wystosowane jeszcze raz - powiedział Rybicki.

 

 

polsatnews.pl