- To największy program wspierania start-upów w Europie Środkowo-Wschodniej, nowa jakość dla naszych uzdolnionych specjalistów - inżynierów, informatyków czy designerów - stwierdził wicepremier Mateusz Morawiecki.

 

Dodał, że celem programu jest stworzenie sprzyjających warunków do działalności startupów, na każdym etapie ich rozwoju, począwszy od fazy inkubacji i akceleracji (współpracy z firmami), przez rozwój pomysłu po ekspansję międzynarodową. Chodzi w nim także o nauczenie i wsparcie polskich przedsiębiorców komercjalizacji, czyli wdrażania na rynek wymyślonych i stworzonych przez nich produktów.

 

- Program jest skierowany do młodych, kreatywnych przedsiębiorców i spółek. Chcemy pokazać, jak ważna jest nie tylko przedsiębiorczość, ale i innowacyjność. "Start in Poland" ma także uświadamiać, że istnieje alternatywny wobec pracy w dużej korporacji model ścieżki rozwoju zawodowego. Pokazujemy, że założenie własnego biznesu pozwala młodym Polakom rozwijać się i realizować ciekawe projekty - wyjaśniała wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

 

Pierwszy element programu - "Scale Up" i 250 tys. zł dla firmy

 

Pierwszym instrumentem w ramach "Start in Poland" jest ogłoszony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości program "Scale Up", którego zadaniem jest "połączenie potencjału początkujących, kreatywnych przedsiębiorców z infrastrukturą, doświadczeniem oraz zasobami dużych korporacji".

 

"Start-upy przejdą autorski program stworzony w partnerstwie korporacji z doświadczonymi akceleratorami, dzięki któremu uzyskają nie tylko wsparcie finansowe, ale też dostęp do wysokiej klasy mentorów, zasobów, kompetencji, infrastruktury, nowych klientów i rynków zbytu" - zapowiedział resort rozwoju.


Budżet konkursu wynosi 35 mln zł, a młoda firma może dostać do 250 tys. zł.


Konkurs potrwa 15 lipca do 15 września 2016 roku, jego budżet wynosi 35 mln zł. Szczegóły można znaleźć na stronie internetowej PARP

 

Nie tylko dla Polaków

 

Rząd chce też w ramach programu "Start in Poland" przyciągnąć innowacyjne firmy zza granicy.

 

 - Chcemy pokazać, że jesteśmy krajem, w którym nie tylko Polacy mogą się rozwijać, ale także, że jesteśmy miejscem, do którego warto przyjeżdżać z zagranicy. Chcemy odwrócić pewien trend, który obserwujemy w ciągu ostatnich kilku lat - nie tylko zatrzymać najzdolniejsze osoby, ale też pokazać młodym, ambitnym ludziom m.in. z Białorusi, Ukrainy, Słowacji czy Czech, że dla nich również jest tutaj miejsce i środki - podkreśliła wiceminister Jadwiga Emilewicz.

 

Dołożą się duże firmy

 

Zdaniem wiceminister rozwoju drugie 3 mld zł mogą wyłożyć w ramach tego programu duże firmy współpracujące ze start-upami.

 

- Dobrze, sprawnie rozwijające się gospodarki nie oszczędzają wszystkiego, co zarobiły, tylko inwestują - czasami w ryzykowne przedsięwzięcia. Chcielibyśmy uzbroić przedsiębiorców w instrumenty osłabiające nieco ryzyko i w ten sposób zachęcić ich do inwestowania - tłumaczyła Jadwiga Emilewicz. 

 

Dodała, że chęć bycia partnerem w tym programie zadeklarowało już wiele spółek Skarbu Państwa. Są one gotowe do tego, by podpisywać wstępne umowy intencyjne. Wśród nich znalazły się m.in. spółki energetyczne - Energa, Enea, PGE, paliwowe - Orlen, Lotos oraz grupa Azoty.

 

polsatnews.pl, PAP