Mąż pani Jolanty, Ryszard, zmarł nagle na zawała serca w 1993 roku. Po jego śmierci kobieta przeniosła się do oddalonego o 450 km od Stalowej Woli Brzegu w woj. opolskim. Ze względu na odległość rzadko odwiedzała grób. Wcześniej wyglądał on tak:

 

 

Zniknięcie nagrobka kobieta odkryła 6 czerwca. Natychmiast udała się do zarządcy cmentarza, sprawdzić, czy grób został zlikwidowany lub przeniesiony w inne miejsce. - Okazało się, że nie ma na ten temat żadnej wzmianki, również sanepidu. Udałyśmy się więc do siostry męża - opowiada pani Jolanta.

 

Kobieta twierdzi, że usłyszała od szwagierki, iż szczątki męża przeniesiono do Grębowa, do grobu, gdzie pochowany jest jej szwagier. Miało to nastąpić nielegalnie, pod osłoną nocy. Na pomniku w Grębowie widnieje wmianka o Ryszardzie Babiarzu. Szwagierka nie chciała komentować sprawy.

 

 

- Jestem w rozterce. Nie wiem nawet, gdzie znicz zapalić – mówi Jolanta Babiarz.

 

Sprawę wyjaśnia policja.

 

- 9 czerwca otrzymaliśmy zawiadomienie o znieważeniu zwłok i miejsca spoczynku zmarłego za co grozi do dwóch lat więzienia. Prowadzimy czynności. Sprawdzimy, czy przy ewentualnej ekshumacji zachowane zostały wszelkie procedury - mówi Andrzej Walczyna, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli.

 

Planowali wymianę nagrobka

 

Zarządca cmentarza w Stalowej Woli opowiada, że w zeszłym roku zgłosił się do niego kamieniarz z Grębowa i poinformował, iż będzie wymieniał nagrobek.

 

- Ściągnął stary i już więcej nie przyjechał. Teraz dopiero wyszło, że nie przywiózł tego nowego nagrobka. Zadzwoniłem do niego. Powiedział, że nie zrobił tego, bo rodzina zmarłego rozmyśliła się - tłumaczy Piotr Banaczyk, zarządca cmentarza w Stalowej Woli.

 

Mężczyzna opowiada, że nie jest w stanie sprawdzić, czy ktoś rozkopał grób. - Sprawdzaliśmy, wbijając w ziemię drut. Natrafiliśmy na coś, ale bez ekshumacji nie można stwierdzić, czy to szczątki, kawałki trumny, czy jeszcze coś innego - powiedział.

 

Kamieniarz zapewnia: ekshumacji nie było

 

Udało nam się skontaktować z mężczyzną, który zdemontował nagrobek. Ryszard Gortych twierdzi, że grób był w opłakanym stanie, a rodzina początkowo chciała wymienić go na nowy.

 

– Zarządca cmentarza zażądał opłaty miejscowej za 20 lat za ten grób, a że zlecała mi to osoba starsza, to powiedziała, że skoro żona nie dba o pomnik, a ona ma za daleko, to niech ten grób zostanie zlikwidowany - opowiada Gortych. Kamieniarz zapewnił, że żadnej ekshumacji nie dokonywał.

 

- Rodzina poprosiła jedynie, bym na ich rodzinnym grobie (w Grębowie - red.) dokonał wzmianki, o śmierci ich syna – mówi.

 

Warunki ekshumacji

 

Szczegóły dotyczące przeprowadzenia ekshumacji zwłok szczegółowo uregulowane zostały w ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych oraz rozporządzeniach ministra zdrowia. Do jej przeprowadzenia potrzebna jest zgoda bliskich: w pierwszej kolejności małżonka, krewnych zstępnych, czyli dzieci i wnuków, krewnych wstępnych, a więc rodziców zmarłego, krewnych bocznych do czwartego stopnia pokrewieństwa (rodzeństwo zmarłego i jego kuzyni) oraz powinowatych w linii prostej do pierwszego stopnia, czyli zięcia, synowej i teściów zmarłego.

 

Wymagana jest też zgoda powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej, zarządcy cmentarza, z którego szczątki są zabierane oraz zarządcy tego, na który mają trafić.

 

Prawo zezwala dokonać ekshumacji tylko w terminie od 16 października do 15 kwietnia.

 

polsatnews.pl