Uroczystości pogrzebowe w kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus i św. Jana Bosko rozpoczęły się od przekazania na ręce córek zmarłego Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski, którym Niemczyk został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę.


Prezydent uhonorował legendarnego szkoleniowca za wybitne zasługi w działaniu na rzecz rozwoju i upowszechniania sportu oraz za osiągnięcia w pracy trenerskiej.


Oprócz rodziny i najbliższych przyjaciół w ceremonii uczestniczyli m.in. minister sportu Witold Bańka, przedstawiciele władz samorządowych, działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej z prezesem Jackiem Kasprzykiem, sportowa i siatkarska społeczność - zawodniczki i zawodnicy, trenerzy, prezesi klubowi, a także wielu kibiców.


"To był zaszczyt, że mogłyśmy być Twoimi babami"


Swojego trenera niemal w komplecie pożegnały jego podopieczne z reprezentacji Polski, które w 2003 i 2005 roku pod wodzą Niemczyka zdobyły dwa złote medale mistrzostw Europy (w 2003 i 2005 r.). Do Łodzi przyjechały m.in. Małgorzata Glinka-Mogentale, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Magdalena Śliwa, Izabela Bełcik, Milena Rosner, Mariola Zenik, Joanna Mirek, Anna Miros.


"Złotka" wzięły ze sobą symboliczne złote róże, a obok urny z prochami i zdjęcia położono m.in. piłkę i dwa złote medale ME.


Ze łzami w oczach i łamiącym głosem szkoleniowca wspominała Skowrońska-Dolata. Atakująca reprezentacji powiedziała, że wśród kadrowiczek miał on niepodważalny autorytet, jednocześnie był jak ojciec, kolega, wujek i nauczyciel.


- Dziękujemy trenerze! To był zaszczyt, że mogłyśmy być Twoimi babami - podkreśliła.


- Andrzej Niemczyk łączył w sobie wiele cech, które sprawiały, że był wyjątkowy. Siatkówka była dla niego pasją, miłością i całym życiem. Życzę tej dyscyplinie, aby ktoś taki znów się pojawił. To nie będzie łatwe, bo takich ludzi nie da się wychować, czy wyszkolić - dodała.


"Przed panem wielkie wyzwanie"


Wszyscy obecni na pogrzebie podkreślali, że zmarły był wybitnym trenerem i znakomitym motywatorem, a także nietuzinkowym i barwnym człowiekiem, dla którego nie było rzeczy niemożliwych.


- Nie miałem okazji zaczerpnąć z pana wiedzy, czego bardzo żałuję, bo był pan wielkim trenerem i wielkim człowiekiem. Wszyscy pamiętamy emocje i łzy wzruszenia, jakie dostarczały nam pana „złotka”. Panie trenerze, tam u góry pana potrzebują. Ktoś musi tę drużynę tam poustawiać i powiedzieć Agacie Mróz, jak ustawić się do bloku. Przed panem wielkie wyzwanie i to, co pan kochał - wieczna siatkówka i polskie oklaski - powiedział podczas przemówienia minister sportu.


Pochowany z piłką do siatkówki


Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska w odczytanym liście zaznaczyła, że Niemczyk był trenerem międzynarodowego formatu, ale dla wszystkich łodzian pozostanie "chłopakiem z Bałut" - walecznym, nieustępliwym i bezkompromisowym.


Prezes PZPS podkreślił zaś wkład Niemczyka w rozwój europejskiej i światowej siatkówki przypominając jego sukcesy w pracy z kadrą Polski i Niemiec oraz w klubach tego kraju i Turcji.


Legendarny trener został pochowany w Alei Zasłużonych na łódzkim cmentarzu komunalny "Doły". Córka szkoleniowca - Małgorzata Niemczyk - do grobu wrzuciła piłkę.


Oprócz żałobników, w ostatniej drodze zmarłemu trenerowi towarzyszyły poczty sztandarowe m.in. PZPS, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ChKS Łódź i Społem Łódź, w którym zaczynał karierę zawodniczą.


Trener "złotek"


Andrzej Niemczyk zmarł 2 czerwca w wieku 72 lat po chorobie nowotworowej. Jako siatkarz grał na pozycji rozgrywającego, ale największe sukcesy odnosił jako trener siatkarek.


Pod jego wodzą kobieca reprezentacja Polski dwukrotnie zdobyła złoty medal ME (2003 w Turcji, 2005 w Chorwacji). Po tych triumfach do podopiecznych Niemczyka na stałe przylgnął przydomek "złotka". Selekcjonerem drużyny narodowej był dwukrotnie - w latach 1975-1977 i 2003-2006.


W karierze trenerskiej wywalczył również m.in. mistrzostwo Polski z siatkarkami ChKS Łódź (1976 r.), a z niemieckim zespołem klubowym SV Lohhov sięgał po szereg tytułów krajowych i Puchar CEV. Później sukcesy odnosił z klubami tureckimi.

 

PAP