Już przed meczem nie było spokojnie - musiała interweniować policja. Tuż przed zakończeniem spotkania na stadionie rosyjscy kibice zaatakowali kibiców z Anglii. Jednocześnie w dzielnicy portowej policja znów użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych przeciwko grupom agresywnych fanów futbolu.

 

Według służb ratowniczych obrażenia odniosło 31 osób, jedna jest w stanie krytycznym. Zamieszki mogą ścignąć problemy na rosyjską drużynę podobnie jak w trakcie Euro w Polsce, kiedy została ukarana odjęciem sześciu punktów. Kara wtedy została zawieszona.

 

Niespokojnie od 2 dni

 

Do bójek z udziałem kibiców obydwu drużyn doszło najpierw w okolicach Starego Portu. Wąskie uliczki i tłum znajdujący się pod wpływem alkoholu uniemożliwiły sprawną interwencję policji.


Pseudokibice zachowywali się agresywnie. Kopano leżących, uciekających bito po głowie wiklinowymi, ale też metalowymi krzesełkami, zabranymi z kawiarnianych ogródków.


Do pierwszych chuligańskich potyczek doszło w Marsylii w czwartek wieczorem. Angielscy kibice starli się z członkami miejscowych młodocianych gangów. Francuska policja zmuszona była użyć gaz łzawiący.


W restauracjach i pubach, gdzie doszło do zajść, zniszczono wyposażenie lokali, "walczący" kibice jako broni używali szklanych butelek, parasoli, nawet donic z zielenią miejską. Uszkodzone zostało kilka policyjnych radiowozów.


Według francuskich komentatorów takie zachowanie się pseudokibiców rosyjskich stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo kolejnej wielkiej imprezy piłkarskiej, której gospodarzem będzie Rosja - mistrzostw świata w roku 2018.

 

polsatnews.pl, polskieradio.pl