Straż pożarna ugasiła niewielki pożar, który wybuchł w zrujnowanym mieszkaniu. W wyniku eksplozji mieszkanie jest wypalone, wypadły okna i uszkodzona została elewacja. Straty sa także w sąsiednim mieszkaniu. Wybuch wybił dziurę w ścianie oddzielającej lokale. Zniszczenia są tam mniejsze. Z tego lokalu samodzielnie wydostał się mężczyzna, który spał tam wraz z synkiem.

 

- Po prostu nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Strażak powiedział, że jakbyśmy mieli łóżko na tej ścianie, gdzie był wybuch - nie żylibyśmy. Obudził nas wybuch, jakby bomba wybuchła. Otwieram oczy - patrzę nie ma okna. Dziecko wychodzi i mówi "coś się stało". Mówię "uciekaj". Noi uciekliśmy, w tym w czym staliśmy po prostu - relacjonował Mariusz Grobelny.

 

 

 

- Przed godziną 7 rano poinformowano nas o wybuchu gazu. Wstępne ustalenia wskazują na nieszczelność pomiędzy butlą a pozostałą cześcią instalacji - poinformowała nadkomisarz Liliana Garczyńska z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu (Łódzkie).

 

Poszkodowani w wybuchu to mężczyzna i kobieta.

 

- Mężczyzna ma oparzenia pierwszego i drugiego stopnia, a kobieta niewielkie obrażenia. Obydwoje zostali przewiezieni do Szpitala Wojewódzkiego w Zgierzu - poinformowała Garczyńska.

 

Ewakuowano początkowo mieszkańców dwóch klatek - w sumie około 40 osób.

 

- Obecnie część z nich już wróciła do mieszkań - poinformowała nadkomisarz Garczyńska.

 

Decyzję o dalszym postępowaniu w sprawie uszkodzonego budynku podejmie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Mieszkańcy, którzy nie będą mogli wrócić do lokali, będą musieli szukać miejsca u rodzin bądź skorzystać z pomocy Urzędu Miejskiego w Ozorkowie.

 

Na miejscu jest policja, która odgrodziła teren. Zaplanowano m.in. kryminalistyczne oględziny miejsca eksplozji.

 

Blok ma cztery piętra.

 

Planujemy kontynuację tematu.

 

polsatnews.pl