Przeciwko marszowi wypowiadał się nacjonalistyczny Prawy Sektor, ostrzegając, że do niego nie dopuści, a jego uczestników czeka "krwawa rozprawa". Ukraiński Kościół prawosławny Patriarchatu Kijowskiego podkreślał, że choć nie pochwala propagandy homoseksualizmu, to stanowczo sprzeciwia się przemocy wobec uczestników parady.

 

Wolny kraj, wolna parada

 

Marsz rozpoczął się przed uniwersytetem im. Tarasa Szewczenki, który znajduje się naprzeciwko parku z pomnikiem tego ukraińskiego wieszcza narodowego. Jest to miejsce, w którym zazwyczaj odbywają się manifestacje patriotyczne. Dojścia do uniwersytetu zastawione były wysokimi na dwa metry ogrodzeniami. Wchodzący byli dokładnie przeszukiwani przez policję.

 

W paradzie, na której czele kroczyli bębniarze, szła m.in. przewodnicząca Zielonych w Parlamencie Europejskim, Rebecca Harms. "Nasz udział jest wyrazem poparcia dla równych praw wszystkich ludzi. My nie tylko uczestniczymy w tym marszu, lecz także dyskutujemy o tym problemie z ukraińskimi politykami"- powiedziała dziennikarzom.

 

W tłumie wyróżniało się kilka osób w wojskowych mundurach polowych. Byli to żołnierze batalionu Ajdar, którzy walczą przeciwko prorosyjskim separatystom na wschodzie Ukrainy. "Ta parada nikomu nie szkodzi, choć i nikomu chyba za bardzo nie pomaga. Ci ludzie po prostu bronią swoich praw. Walczymy przecież o wolny kraj" - powiedziała członkini Ajdaru, Julia Tołopa.

 

Kontrprotest przeciw grzechowi

 

Mimo szczegółowej kontroli w pobliżu kolumny uczestników Kyiv Pride raz po raz pojawiali się przeciwnicy parady. "Nie chcemy równości z grzechem! Jesteśmy przeciwko sodomitom, a to, co robicie, jest w ukraińskiej wierze prawosławnej niedopuszczalne" - wyjaśnili.

 

Rozrzucali także ulotki z postulatami "powstrzymania propagandy LGBT". "Zdrowy rozsądek powinien pokonać narzucane nam europejskie wartości LGBT! Rozum powinien pokonać pieniądze" - można było przeczytać.

 

Na marsz przyszło kilku deputowanych ukraińskiego parlamentu. "Jest to symbol zmian, coś, co odróżnia Ukrainę od innych krajów byłego ZSRR. Tolerancja jest oznaką europejskiego, cywilizowanego państwa" - powiedział PAP poseł prezydenckiego Bloku Petra Poroszenki, Serhij Łeszczenko.

 

Poprzednia parada równości odbyła się w Kijowie w ubiegłym roku, jednak ze względów bezpieczeństwa przeprowadzono ją w ścisłej tajemnicy w oddalonej od centrum miasta dzielnicy Obołoń. Mimo to doszło wówczas do starć, w których rannych zostało pięciu funkcjonariuszy ówczesnej milicji.

 

PAP