Według niego zalecenie to uzasadniono brakiem możliwości zagwarantowania bezpieczeństwa wspomnianym deputowanym. MSZ nie chciał komentować tej sprawy, o co zwróciła się do niego agencja dpa.

 

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ostro skrytykował postawę 11 deputowanych pochodzenia tureckiego, którzy głosując za rezolucją działali według niego jako przedłużone ramię zakazanej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Zarzucił jednocześnie Niemcom, że sami nie chcą uporać się ze swą odpowiedzialnością za zagładęŻydów. Groźby pod adresem deputowanych pojawiły się także w znacznej ilości w internecie.

 

Uchwalona 2 czerwca jednogłośnie przez Bundestag rezolucja uznaje masakrę Ormian w imperium ottomańskim w 1915 roku za ludobójstwo. Dla władz w Ankarze głoszenie takiego poglądu jest równoznaczne z działaniem na szkodę Turcji.

 

"Trudno pojąć, że nie będzie można tam teraz latać. Erdogan musi zrozumieć, że nie jesteśmy przedłużonym ramieniem Turcji" - powiedziała "Spieglowi" posłanka SPD do Bundestagu Aydan Ozoguz.

 

Według tygodnika inni deputowani pochodzenia tureckiego odwołali podróże służbowe do Ankary lub urlopy letnie w Turcji. Jeden z parlamentarzystów zadbał o to, by jego rodzice opuścili rodzinną rezydencję wypoczynkową w Turcji i przenieśli się do hotelu w innym mieście.

 

PAP