W piątek po południu nastolatek został przesłuchany w Sądzie Rodzinnym w Sieradzu. Po przesłuchaniu nastolatka zapadła decyzja o jego umieszczeniu w schronisku dla nieletnich, gdzie będzie przebywał do 5 września.

 

- Wszystkie czynności realizowane w tej sprawie mają charakter niejawny - powiedział Polsat News sędzia Jacek Klęk, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Sieradzu wyjaśniając, dlaczego nie może podać szczegółowych informacji o okolicznościach zdarzenia. 

 

"Była nie pobita, tylko zmasakrowana"

 

Jak bardzo pobita została dziewczynka opowiedział reporterce Polsat News członek rodziny Mariusz Sroczyński. – Kamieniami w nią rzucał, rowerem po niej jeździł, szkłem ją pociął, po twarzy, po rękach – mówił o obrażeniach dziecka pan Mariusz. - Była nie pobita, tylko zmasakrowana.


Nie wiadomo, co było przyczyną jego agresji, nie sposób też ustalić na razie jaki był dokładny przebiegu zdarzeń. Dziewczynka jest bowiem w śpiączce. 


To, że dziewczynce samej udało się dotrzeć do pobliskiego domu, w kórym mieszkał jej wujek, należy określić jako cud. Rodzina natychmiast wezwał pogotowie. Został także wezwany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i dziecko trafiło do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

 

Stan dziecka bardzo ciężki


- Stan dziecka jest stabilny, ale bardzo ciężki - powiedziała portalowi dzienniklodzki.pl Beata Aszkielaniec, rzecznik ICZMP w Łodzi.


Policja zatrzymał nastolatka jeszcze w czwartek. Został on przewieziony do Policyjnej Izby Zatrzymań w Łodzi. 14-latek był znany policji, wprawdzie nie został wcześniej skazany przez sąd dla nieletnich, ale znajdował się pod dozorem kuratora.

 

Polsat News, dzienniklodzki.pl