Według nieoficjalnych informacji, w projekcie opinii Komisji - który liczy 33 strony i 133 punkty - jest zdanie o "ogólnej słabości systemu nadzoru nad służbami specjalnymi" oraz rekomendacja powołania w tym celu nowego, niezależnego organu. Polska przekazała Komisji swe stanowisko co do projektu opinii, w którym zaproponowała kilkanaście poprawek.

Stępkowski powiedział dziennikarzom, że projekt opinii zawiera ocenę ustawy i rekomendacje Komisji. - Komisja dostrzega, że ustawa implementuje wyrok TK; rekomendacje Komisji nie zawsze idą w tym samym kierunku, w którym idą rekomendacje TK - dodał. Podkreślił, że dlatego "nie wszystkie spośród rekomendacji będziemy skłonni uwzględnić".

 

- Komisja Wenecka dostrzega kilka punktów ustawy, w których uznaje za stosowne upomnienie się o pewne zmiany, natomiast co do zasady nie przeprowadziła krytyki ustawy - oświadczył wiceszef MSZ. - Można mówić o dalece bardziej powściągliwej postawie tego składu ekspertów Komisji niźli tego, który wypowiadał się na temat ustawy o Trybunale Konstytucyjnym - powiedział Stępkowski.

 

W lutym delegacja Komisji Weneckiej była w Warszawie na zaproszenie MSZ, przygotowując opinię o nowelizacji ustawy o TK z grudnia 2015 r. autorstwa PiS. W marcowej opinii Komisja oceniła, że "osłabianie efektywności Trybunału podważy demokrację, prawa człowieka i rządy prawa" w Polsce. Komisja, której opinia nie jest wiążąca, zaapelowała m.in. do rządu o opublikowanie orzeczenia TK z 9 marca, w którym uznał on, że nowela jest niekonstytucyjna. Rząd nie uznaje wyroku, bo nie zapadł on według zasad grudniowej noweli. W piątek członkowie Komisji zostaną poinformowani o rozwoju wydarzeń ws. TK.

 

"Oczekiwania Komisji są lekko oderwane od realiów"

 

Z kolei w kwietniu eksperci Komisji przebywali w Polsce w sprawie noweli ustawy o policji i innych ustaw. Spotkali się z przedstawicielami rządu, parlamentu, sądów, RPO, korporacji prawniczych i organizacji pozarządowych. Po wizycie przygotowali 33-stronicowy projekt opinii.

 

- Oczekiwania Komisji są lekko oderwane od realiów - ocenia pragnący zachować anonimowość przedstawiciel polskiego rządu, z którym rozmawiała PAP. Przykładem może być rekomendacja, by Polska powołała niezależny organ do nadzoru nad czynnościami operacyjnymi służb specjalnych i zbieraniem przez nie danych telekomunikacyjnych. "Ta koncepcja jest w kontraście z wyrokiem TK, który wskazał na rolę sądów - ocenił.

 

W 9-stronicowym stanowisku Polski dla Komisji - do którego dotarła PAP - napisano, że zaskakujące jest, iż Komisja wobec stwierdzenia "ogólnej słabości systemu kontroli nad służbami" nie przedstawiła propozycji wzmacniających efektywność kontroli sądowej nad działaniami operacyjnymi służb, a wzywa do utworzenia nowego organu o nieokreślonej strukturze. Polska stawia też pytanie, czy takie rozwiązanie działa efektywnie w innych państwach Rady Europy.

 

W stanowisku podkreślono, że kontrola operacyjna była stosowana w Polsce tylko wtedy, gdy inne środki okazały się niewystarczające i jest używana tylko przy najbardziej niebezpiecznych przestępstwach. Dodano, że w 2015 r. kontrolę taką zastosowano wobec 3,7 proc. przestępstw, wobec których jest ona możliwa na podstawie ustawy o policji.

Przygotowana przez posłów PiS nowela kilkunastu ustaw regulujących zasady inwigilacji była wykonaniem wyroku TK z lipca 2014 r. TK uznał wtedy za niekonstytucyjne część zasad pobierania przez służby specjalne danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych oraz prowadzenia kontroli operacyjnej. Nowelizację Sejm uchwalił 15 stycznia, przy sprzeciwie całej opozycji. Senat przyjął ją bez poprawek 29 stycznia. Prezydent podpisał ją 3 lutego.

 

Dostęp on-line do danych komunikacyjnych

 

Zgodnie z nowelą, kontrola operacyjna - po uprzedniej zgodzie sądu - polega na: podsłuchu; podglądzie osób w "pomieszczeniach, środkach transportu lub miejscach innych niż publiczne"; kontroli korespondencji (w tym elektronicznej); kontroli przesyłek; uzyskiwaniu danych z "informatycznych nośników danych, telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, systemów informatycznych i teleinformatycznych". Łączny okres kontroli nie może przekroczyć 18 miesięcy (nie dotyczy to kontrwywiadu).

 

Najwięcej kontrowersji wywołała sprawa pozyskiwania przez służby danych telekomunikacyjnych. Wcześniej po te dane do operatorów i firm internetowych służby występowały "na potrzeby prowadzonych postępowań" pisemnie - i taką drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp on line - przez tzw. bezpieczne połączenie internetowe. Po te dane służby mogą sięgać nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu "zapobiegania lub wykrywania przestępstw", "ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych" czy "realizacji zadań ustawowych". Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu.

 

Organizacje pozarządowe: będą śledzić GPS-em

 

Według organizacji pozarządowych nowela pozwala na śledzenie przez służby danej osoby za pomocą nadajnika GPS (bo obserwacja w miejscach publicznych nie wymaga zgody sądu). Według nich służby mogłyby też posługiwać się oprogramowaniem szpiegowskim w celu dostępu do "nośnika danych i telekomunikacyjnego urządzenia końcowego".

Mimo że TK postulował skrócenie okresu przechowywania billingów, w noweli utrzymano ustawowy - 12 miesięczny. Dane, które w ocenie prokuratora nie mają znaczenia dla postępowania karnego, będą niezwłocznie niszczone.

 

Krytycy noweli mieli wątpliwości co do nieinformowania obywateli post factum o tym, że byli inwigilowani. Postulowano także zapis, by wszelkie dane można było pobierać tylko przy podejrzeniu najpoważniejszych przestępstw, i gdy inne metody są nieskuteczne.

 

Sądy okręgowe dostały prawo kontroli post factum pozyskiwania przez służby danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych. Uprawnione organy raz na pół roku będą przekazywały do sądu odpowiednie sprawozdania. Sąd mógłby zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych. Zdaniem krytyków noweli, ta kontrola nie będzie realna, bo będzie się odbywała na podstawie ogólnych sprawozdań, a sąd będzie mógł, ale nie będzie musiał, weryfikować, czy dane pobrano zasadnie.

 

Minister sprawiedliwości ma przedstawiać co roku Sejmowi i Senatowi ogólną informację o przetwarzaniu danych i wynikach kontroli.

 

"Informacje będące tajemnicą obrończą lub spowiedzi będą natychmiast niszczone"

 

W nowelizacji znalazł się zapis zgłoszony przez rząd - że jeśli służby przy kontroli operacyjnej uzyskają informacje będące tajemnicą obrończą lub spowiedzi, to będą one natychmiast niszczone. W przypadku innych tajemnic zawodowych (np. dziennikarskiej, zwykłej adwokackiej czy lekarskiej) to sąd ma decydować, czy będą mogły być one wykorzystane w postępowaniu, czy też zniszczone. Wystąpi o to prokurator, który uzyska od służb takie materiały. Od zgody sądu na wykorzystanie w postępowaniu tajemnicy adwokackiej, dziennikarskiej czy lekarskiej osoba, której tajemnica dotyczy, nie będzie się mogła odwołać (nowela daje to prawo tylko prokuraturze).

 

Nowelę krytykowały: opozycja, a także RPO Adam Bodnar, GIODO, Krajowa Rada Sądownictwa, Rada ds. Cyfryzacji, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych oraz organizacje pozarządowe. Zastępca koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik mówił, że obawy są płonne, bo nowela ogranicza uprawnienia służb, a nie wolność w internecie. Podkreślał, że nowela wprowadza sądową kontrolę następczą pobierania wszelkich danych oraz niszczenie danych zbędnych, a po dane internetowe wiele razy sięgano pod rządami koalicji PO-PSL.

 

Przedstawiciele rządu podkreślali, że gdyby nowela nie weszła w życie 7 lutego br., służby - po wejściu w życie dzień wcześniej wyroku TK, nie miałyby podstaw do wielu działań. Rząd PO-PSL nie przygotował bowiem projektu wykonującego wyrok. Gdy w grudniu 2015 r. posłowie PiS wnieśli do Sejmu odpowiedni projekt, koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński wyjaśniał, że skoro koalicja PO-PSL zaniechała uchwalenia noweli, to musi to być projekt poselski, bo jest za mało czasu na konsultacje.

 

RPO zaskarżył nowelę do TK. Zarzuty dotyczą braku granic czasowych lub nieproporcjonalnie długiego czasu trwania kontroli operacyjnej; ograniczenia tajemnicy zawodowej; nieograniczonego pobierania danych internetowych, telekomunikacyjnych i pocztowych; braku "realnej kontroli" pobierania tych danych oraz braku powiadamiania jednostki o tym, że jej dane były sprawdzane lub pobierane.

 

PAP