Na Uniwersytecie Kopenhaskim Duda wygłosił wykład pt. "Odliczanie przed szczytem NATO w Warszawie: jaka jest przyszłość bezpieczeństwa europejskiego?".

 

Dużą część wystąpienia prezydent poświęcił lipcowemu szczytowi NATO w Warszawie. Jak podkreślił, trwa "ostatnie odliczanie" przed tym wydarzeniem, które - wyraził nadzieję - będzie miało przełomowy charakter dla Europy Środkowo-Wschodniej i zapisze się na kartach historii.

 

Dotychczas obecność sił NATO w Polsce jedynie "symboliczna"

 

- My, Polacy, od 1999 roku jesteśmy w NATO. Problem polegał tylko na tym, że tak zasadniczo to NATO nie było w nas, tzn. obecność państw sojuszniczych, wojsk państw NATO na terytorium Polski była dosłownie symboliczna - zaznaczył Duda. Dodał, że to Dania z Polską i Niemcami współtworzy wielonarodowy Korpus Północ-Wschód. - To była pierwsza jednostka natowska, która znalazła się w Polsce - powiedział.

 

Jak mówił, dziś istnieje konieczność zabezpieczenia państw bałtyckich poprzez Polskę. - Rozmieszczenie sił Sojuszu Północnoatlantyckiego w państwach bałtyckich i w Polsce jest rzeczywistą gwarancją bezpieczeństwa tej części Europy, a myślę, że gdyby spojrzeć w karty historii, to można śmiało powiedzieć, że być może nawet większości Europy - powiedział prezydent.

 

- To jest przedmurze, które kilkakrotnie uchroniło Europę przed nieszczęściem - podkreślił.

 

"Co zrobić z imperialnymi zakusami Rosji?"

 

- Dzisiaj kluczem do zapewnienia bezpieczeństwa, ułożenia poprawnych relacji z naszym wielkim sąsiadem, jakim jest Rosja, jest wzmocnienie Sojuszu Północnoatlantyckiego poprzez zwiększenie obecności sił NATO w Europie Środkowo-Wschodniej - stwierdził.

 

- Jeżeli ktoś mnie pyta, jak uregulować stosunki z Rosją, a ja słyszę, że podtekstem jest "co zrobić z imperialnymi zakusami Rosji, która przeprowadza dzisiaj szereg kolejnych prowokacji i która jest w związku z tym nieprzewidywalna", to ja odpowiadam bardzo spokojnie: wzmocnienie potencjału obronnego Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdzie może wystąpić potencjalne zagrożenie - powiedział.

 

PAP