Zmiany w unijnej dyrektywie z lat 90. mają m.in. zapewnić ściślejszą kontrolę handlu bronią, zwłaszcza w internecie, oraz ustalić wspólne zasady oznaczania broni, tak by można było skuteczniej ją "śledzić", nawet przy zmianie właściciela.

 

Wprowadzone mają też zostać nowe zasady postępowania z bronią zdezaktywowaną, czyli pozbawioną zdolności bojowych. Teoretycznie dezaktywacja, czyli np. rozwiercenie komory nabojowej czy zaspawanie lufy, oznacza, że w sposób trwały pozbawiona jest ona możliwości wystrzelenia pocisku. W praktyce - w ocenie ekspertów - taką broń można jednak naprawić.

 

Badania psychologiczne albo przynależność do klubu

 

Ministrowie państw unijnych złagodzili jednak początkowy projekt Komisji Europejskiej, która chciała wprowadzenia zakazu nabywania przez osoby prywatne pewnych rodzajów broni samopowtarzalnej, nawet jeśli została zdezaktywowana. Do tej kategorii należy większość pistoletów i niektóre karabiny.

 

Piątkowe uzgodnienia przewidują, że osoby prywatne nadal będą mogły nabywać niektóre niebezpieczne rodzaje broni samopowtarzalnej, ale aby uzyskać zezwolenie, będzie trzeba przejść badania psychologiczne albo udowodnić przynależność do klubu strzelectwa sportowego.

 

Złagodzono też propozycje dotyczące kolekcjonerów broni palnej; KE chciała, by kolekcjonerzy także zostali objęci zmienioną dyrektywą, jako potencjalne źródło nielegalnego handlu bronią.

 

"Rozwodnienie" projektu KE

 

Unijny komisarz spraw wewnętrznych Dimitris Awramopulos nie krył rozczarowania z powodu rozwodnienia projektu KE. - Szczerze mówiąc, cieszyłbym się, gdyby Rada UE była bardziej ambitna - zwłaszcza jeśli chodzi o przepisy dotyczące broni samopowtarzalnej i kolekcjonerów - powiedział Awramopulos na spotkaniu w Luksemburgu.

 

Z kolei prowadzący obrady holenderski minister bezpieczeństwa i sprawiedliwości Ard van der Steur ocenił, że porozumienie w sprawie przepisów zapewnia równowagę między potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom UE a wewnętrznym rynkiem legalnej broni palnej. - Naszym celem jest zapewnienie, by broń nie trafiała w niepowołane ręce - powiedział minister na konferencji prasowej.

 

Według unijnych źródeł kompromisowego projektu nie poparły Polska i Czechy, uznając, że idzie on za daleko. Przeciw był także Luksemburg, który uznał proponowany tekst przepisów za niewystarczający.

 

Znowelizowana dyrektywa ma wyznaczyć minimalne standardy w dziedzinie kontroli dostępu do broni. Państwa UE będą mogły wprowadzać u siebie ostrzejsze reguły.

 

Ostateczny kształt przepisów zostanie uzgodniony w negocjacjach między rządami państw unijnych a Parlamentem Europejskim.

 

PAP