Adam Glapiński ma 66 lat. jest profesorem nauk ekonomicznych. Ma doświadczenie polityczne  - w 1991 roku był ministrem gospodarki przestrzennej i budownictwa, a  w 1992 roku ministrem współpracy gospodarczej z zagranicą.
 
W latach 1993-2001 Glapiński kierował Instytutem Wolności Ekonomicznej i Politycznej. Był blisko związany z Lechem Kaczyńskim, był jednym z jego dwóch doradców ekonomicznych. W lutym 2010 roku został powołany w skład Rady Polityki Pieniężnej na sześcioletnią kadencję. W lutym tego roku 2016 prezydent Andrzej Duda na wniosek prezesa NBP Marka Belki powołał go na członka zarządu Narodowego Banku Polskiego.

 

"NBP ma być niezależny, ale KNF powinna wchodzić w jego skład"

 

W ostatnich wypowiedziach Adam Glapiński zapewniał, że jeśli dane mu będzie być prezesem NBP, będzie pilnował, by bank centralny był niezależny, zaś obecny poziom stóp procentowych uznał za odpowiedni.

 

Opowiedział się również za włączeniem Komisji Nadzoru Finansowego w struktury NBP.  - Wszystko wskazuje na to, że w ciągu 2-3 lat to nie poziom stóp procentowych będzie przyciągał uwagę, ale restrukturyzacje banków i stabilność sektora bankowego, finansowego - argumentował.

 

Gdy prezydent Andrzej Duda w maju zgłosił kandydaturę Adama Glapińskiego na szefa NBP, ekonomiści ocenili ją pozytywnie. Także Marek Belka mówił, że to dobry wybór i tak też jest on oceniany przez rynki finansowe.

 
Główne wyzwania: spadek cen (deflacja), wzrost gospodarczy, pomoc frankowiczom  


Zdaniem głównego analityka Xelion Piotra Kuczyńskiego nowy prezes NBP "zna się na robocie", bo przez wiele lat był członkiem Rady Polityki Pieniężnej, a w ostatnich miesiącach był w zarządzie NBP.  Uważa też, że wyzwaniem dla nowego szefa banku nie powinna być deflacja, ani też wzrost PKB.

 

- Wszyscy liczą na to, że już w przyszłym roku pojawi się inflacja. Polska gospodarka rozwija się, mamy środki unijne, które dają nam porządnego kopa i przez następne lata tak powinno być. Nie musimy walczyć o wzrost gospodarczy. Jeśli nie dotknie nas w najbliższych latach jakiś zagraniczny superkryzys, to prof. Glapiński jako szef NBP będzie w dosyć komfortowej sytuacji - twierdzi ekspert.

 

Jego zdaniem wyzwaniem dla nowego szefa NBP może być kwestia pomocy frankowiczom.

 

- Z PiS dobiegają różne głosy. Część polityków mówi, że NBP będzie musiał wziąć w tym udział, z drugiej strony w niedawno przedstawionej przez ekspertów propozycji nie ma nic o udziale NBP. Wręcz odwrotnie, pojawiły się głosy, że bank nie będzie brał w tym udziału. Nie wiemy, jak będzie naprawdę - zaznacza.  Dodał, że gdyby NBP miał jednak finansować pomoc dla frankowiczów, to zostałoby to bardzo źle odebrane przez rynki finansowe.

 

Odmiennego zdania jest szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, prof. Elżbieta Mączyńska. Jej zdaniem to właśnie deflacja będzie głównym wyzwaniem dla nowego szefa NBP.  Jej zdaniem nie ma gwarancji, że w Polsce nadejdzie inflacja.  - Co kwartał eksperci zapowiadają koniec deflacji i co kwartał okazuje się, że deflacja trwa. Niepojące jest też to, o czym mówią światowi ekonomiści - wskazują na rosnące ryzyko wiecznej stagnacji - zauważa Mączyńska.

 
- Jeżeli nie nastąpi przejście od deflacji, która jest usypiaczem gospodarki, do niedużej inflacji, która jest środkiem pobudzającym wzrost gospodarczy, to Rada Polityki Pieniężnej będzie mieć problem - dodaje.

 

W opinii prof.  Mączyńskiej bank centralny nie powinien angażować się w kwestie pomocy frankowiczom. - Bank centralny jest instytucją niezależną i musi dbać o zdrowie pieniądza. To jego podstawowa funkcja i obowiązek. Jednocześnie musi dbać o zdrowie gospodarki. NBP nie może ingerować w konfliktowe sytuacje, bo wtedy łatwo o stronniczość i utracenie niezależności. Uważam, że prof. Glapiński nie włączy się w system rozwiazywania problemów dotyczących kredytów udzielanych we frankach - ocenia. 

 

PAP