Aktorzy wykonali na Placu Grzybowskim fragmenty spektaklu, które oglądała kilkudziesięcioosobowa publiczność. - Witamy państwa w naszym amfiteatrze - witał gromadzących się na placu warszawiaków Dawid Szurmiej, aktor Teatru Żydowskiego.

 

Firma Ghelamco, właściciel budynku przy Placu Grzybowskim w Warszawie, w którym mieści się Teatr Żydowski, zamknęła w czwartek wejście do gmachu ze względu na zły stan techniczny obiektu i niebezpieczeństwo dla osób w nim przebywającym. Przedstawiciele władz teatru zapowiadają jednak, że jeśli widownia nie zostanie wpuszczona do budynku teatru, aktorzy wystąpią w czwartek wieczorem na ulicy.

 

Właściciel budynku: stan zagrożenia potwierdzony


- Nie chcemy wpuszczać widzów. W tym momencie nie możemy dopuścić do przedstawień. Stan zagrożenia teatru jest potwierdzony - powiedziała Joanna Krawczyk-Nasiłowska, członkini zarządu spółki Ghelamco na czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie.


- Nie chcemy pozbywać się Teatru z tego miejsca. Od 2010 roku prowadzimy rozmowy, mające na celu zrealizowanie nowej siedziby nowej siedziby Teatru w tej samej lokalizacji. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce (TSKŻ) (…) i my jesteśmy zainteresowani, by w tym miejscu powstał piękny obiekt, który będzie nową wizytówką dla krzewienia kultury żydowskiej w Polsce - powiedziała Krawczyk-Nasiłowska.


Nakaz zamknięcia teatru wydał 30 maja Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego (PINB). Został on wstrzymany 4 czerwca przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego (MWINB). Jego  zdaniem nie było zagrożenia zawalenia się budynku. - Decyzja z 30 maja nie może być powodem jakichkolwiek działań - przekonywała Dorota Flinker, pełnomocnik dyrekcji Teatru Żydowskiego. - Postanowienie WINB ją zawiesiło. Została ona wycofana z obrotu prawnego. WINB napisał ponadto, ze nakłada na właściciela ochronę przed wykonaniem decyzji, ponieważ jest ona zawieszona - dodała.


- Wykonanie decyzji to jedno, odpowiedzialność karna to drugie. Postępowanie administracyjne nie uwalnia nas od odpowiedzialności karnej - odparła przedstawicielka Ghelamco.

 

"Zagrożenie dla życia i zdrowia"


Jak podkreśliła Krawczyk-Nasiłowska, powodem zamknięcia teatru jest zagrożenie dla życia i zdrowia, wiążące się z przebywaniem w budynku. - Od dawna prosimy o zaprzestanie działalności artystycznej, występy publiczne w tym budynku (…) Próbując kontynuować działalność w budynku, w którym są istotne zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi, dyrekcja zachowuje się nieodpowiedzialnie - dodała.


Wśród tych zaniedbań wymieniła m.in. brak systemu oddymiania, zły stan dróg ewakuacyjnych w budynku, groźba zawalenia się schodów "gdyby pojawiło się na nich dużo osób", a także zły stan drewnianego sufitu, "który w przypadku pożaru jest łatwopalny".


- Jest szereg innych zaniedbań - nieudrożnione drogi ewakuacyjne, pleśń. Nawet sami pracownicy teatru podnosili szereg tych kwestii - zauważyła, nawiązując do listu otwartego, opublikowanego w czwartek przez Komisję Zakładowego Związku Zawodowego NSZZ "Solidarność".

 

"Solidarność": żądamy bezpiecznych warunków pracy


"Sufity w niektórych biurach na drugim piętrze przeciekają i grzybieją, w piwnicach, gdzie znajdują się różnego rodzaju magazyny (w tym dekoracji) jest tak duże zawilgocenie, że ściany są popękane i pokryte grzybem (u niektórych pracowników takie warunki spowodowały chorobę skóry) (…), w razie pożaru pracownicy administracyjni, którzy będą przebywać na pierwszym i drugim piętrze nie mają dostępu do wyjścia ewakuacyjnego (…) Wielokrotnie podnosiliśmy powyższe uwagi przełożonym i dyrekcji, niestety bezskutecznie" - napisano w liście.

 

"Żądamy bezpiecznych warunków pracy, bo nie chcemy dołączyć do kilkudziesięciu tysięcy osób, które rocznie ulegają wypadkom spowodowanym przez nieprzestrzeganie norm bezpieczeństwa i higieny przez pracodawców" - podkreślili w piśmie pracownicy teatru, zrzeszeni w związku zawodowym.

 

Na swoim profilu na Facbooku władze Teatru podkreśliły, że w związku zwodowym zrzeszonych jest zaledwie 12 osób, podczas gdy cały zespół teatru liczy 75 pracowników. "W związku z tym stanowisko związków zawodowych nie jest i nie może być traktowane jako reprezentatywne dla całego zespołu" - napisano w oświadczeniu.

 

 

 

Zarząd: teatr działa zgodnie z prawem

 
W czwartek w teatrze pojawili się jednak aktorzy i odbyli próbę spektaklu, którego wystawienie zaplanowane jest w czwartek na godzinę 18. "W dniu 4 czerwca 2016 r. MWINB wstrzymał wszelkie decyzje mogące być powodem uniemożliwienia Teatrowi działalności artystycznej" - napisano w oświadczeniu zespołu Teatru. "W świetle postanowień MWINB Teatr działa zgodnie z prawem" - podkreślił zarząd teatru.


Zdaniem Ghelamco, "decyzja PINB nie została uchylona, została jedynie wstrzymana jej natychmiastowa wykonalność". "Druga instancja, Wojewódzki Inspektor, nie był w tym budynku, podjął tę decyzję w sobotę, otrzymawszy akta również w sobotę (…) Postępowanie administracyjne nie zwalnia nas z odpowiedzialności karnej, gdyby komuś stała się krzywda w tym budynku. Mając ekspertyzy i kontrolę PINB (…) w tym budynku w przypadku pożaru nastąpi katastrofa budowlana" - argumentowała.

 

 

"WINB nie stwierdził ustania pozostałych zagrożeń opisanych w decyzji PINB z dnia 30 maja (…) i nie zakwestionował i nie poddał w wątpliwość ustaleń PINB w powyższym zakresie" - przypomniał właściciel budynku w kolejnym oświadczeniu, przysłanym w czwartek.


Na 22 czerwca zaplanowano rozmowy między właścicielem a zespołem eksperckim, powołanym przez władze m. st. Warszawy, organizatora finansującego działalność teatru.


Teatr Żydowski wynajmuje swoją siedzibę od Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów (TSKŻ) w Polsce, które w październiku 2015 r. sprzedało budynek firmie Ghelamco. Plany dewelopera zakładają zburzenie budynku i wybudowanie w jego miejscu biurowca, a także sceny Teatru Żydowskiego.


PAP, polsatnews.pl