Rzecznik rządu Rafał Bochenek zaznaczył w czwartek, że opinia KE ma charakter poufny. - Nie możemy mówić o jej treści ze względu na wzajemne zaufanie stron i trwający dialog z KE - podkreślił.

 

Unijne źródła: opinia jest krytyczna


We wtorek klub PO złożył wniosek o poszerzenie porządku obecnego posiedzenia Sejmu o informację premier na temat opinii Komisji. W środę rano Konwent Seniorów nie przychylił się do prośby Platformy.


Opinia ws. praworządności w Polsce, którą KE wysłała polskim władzom 1 czerwca, podsumowuje prowadzony od 13 stycznia dialog z polskim rządem na temat sytuacji wokół TK. Treść opinii jest poufna. Jak twierdzą unijne źródła, jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.

 

Trzaskowski: cały czas nie widzimy konkretów


- Do dzisiaj polski parlament nie zna tej opinii i nie ma też sprawozdania pani premier z tego, co w tej opinii się znajduje - powiedziała Pomaska na czwartkowej konferencji prasowej. Jak oceniła, premier Szydło "nie jest gotowa i nie jest skłonna do tego, żeby poinformować polski parlament i polskie społeczeństwo" o tym, co znajduje się w opinii.


PO oczekuje, że premier przedstawi kulisy rozmów z KE. - PiS często mówi o tym, że Polska jest państwem suwerennym, okazuje się, że te propozycje kompromisowe składa Komisji Europejskiej, a nie opozycji. My przez cały czas nie widzimy konkretów i wiemy, zdaje się, mniej niż KE - powiedział Trzaskowski.


- Chętnie dowiedzielibyśmy się, dlaczego podobno te rozmowy zmierzały w dobrym kierunku, a potem nagle wszystko zostało zanegowane przez rząd i rząd wycofał się z pewnych zobowiązań, obietnic, które składał Komisji Europejskiej. Chcielibyśmy dowiedzieć się, jakie były te propozycje, bo wygląda na to, że rząd w pewnym momencie był bardziej skłonny rozmawiać z instytucjami europejskimi niż z opozycją w sposób otwarty - ocenił wiceszef klubu PO.

 

Rząd ma dwa tygodnie na ustosunkowanie się


Opinia Komisji to pierwszy etap prowadzonej wobec Polski procedury ochrony praworządności. Po jej przyjęciu polskie władze powinny się do niej ustosunkować. Procedura ochrony państwa prawa przewiduje, że powinno to nastąpić w ciągu dwóch tygodni. Jeżeli wskazane problemy nie zostałyby rozwiązane, to kolejnym etapem procedury jest wydanie przez KE zaleceń z określonym terminem rozwiązania konkretnych problemów.


Ostatecznym rozwiązaniem jest wniosek do Rady UE (przedstawicieli państw członkowskich) o stwierdzenie naruszeń zasad państwa prawa, zgodnie z artykułem 7. unijnego traktatu. Artykuł ten pozwala też nałożyć sankcje na kraj łamiący zasady praworządności.


PAP