Prezydent zaangażuje się w kampanię Clinton - niegdyś jego rywalki w wyborach prezydenckich, a następnie szefowej amerykańskiej dyplomacji - już w przyszłym tygodniu w stanie Wisconsin.

 

Clinton podziękowała Obamie za jego poparcie i powiedziała agencji Reutera, że jest to dla niej "radością i zaszczytem", że w ciągu kilku lat, z rywali konkurujących o nominację w wyborach w 2008 roku, ona i prezydent stali się "prawdziwymi przyjaciółmi".

 

Sanders zostaje w grze

 

Sanders, senator ze stanu Vermont, powiedział dziennikarzom, że nie wycofuje się formalnie z wyścigu o nominację i będzie konkurował ze swą rywalką 14 czerwca, kiedy odbędą się prawybory Partii Demokratycznej w Dystrykcie Kolumbii. Będzie to ostatnie głosowanie w tej kampanii przed listopadowymi wyborami prezydenta USA.

 

Sanders dodał jednak, że "z niecierpliwością oczekuje spotkania z Hillary Clinton", aby wspólnie ustalić, co mogą zrobić, by pokonać kontrowersyjnego kandydata Republikanów, miliardera Donalda Trumpa. Sanders podkreślił, że zrobi wszystko co w jego mocy, aby nie dopuścić do tego, by Trump został prezydentem.

 

Senator chce też rozmawiać z byłą sekretarz stanu o tym, jak stworzyć rząd, "który reprezentuje wszystkich Amerykanów, a nie jeden procent (najbogatszych)".

 

Przed spotkaniem Sandersa z Obamą pojawiły się głosy, że prezydent będzie namawiał senatora do wycofania się z wyborczego wyścigu dla dobra Partii Demokratycznej.

 

Clinton na wygranej pozycji

 

Hillary Clinton zdobyła już liczbę delegatów zapewniającą jej nominację Demokratów, przekroczywszy próg 2383 delegatów, czyli minimum niezbędne do uzyskania nominacji wyborczej swojego ugrupowania.

 

Do oficjalnego zatwierdzenia jej kandydatury była sekretarz stanu USA potrzebuje poparcia pewnej liczby tzw. superdelegatów, ale setki z nich już zadeklarowały, że na krajowej konwencji Partii Demokratycznej zagłosują właśnie na nią.

 

PAP