Hodges oraz polski dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Mirosław Różański na poligonie koło Ustki obserwowali strzelania przeciwlotników z Polski i USA. Odbyły się one w ramach największego po 1989 r. ćwiczenia wojskowego Anakonda-16.

 

"Odstraszanie jest w głowie potencjalnego przeciwnika"


Na miesiąc przed szczytem NATO w Warszawie generał Hodges zapytany czy działania, jakie podejmuje Sojusz - m.in. wzmocnienie obecności wojskowej na jego wschodniej flance oraz reforma Sił Odpowiedzi (ang. NATO Response Force), obejmująca utworzenie tzw. szpicy - wystarczą do odstraszenia potencjalnego przeciwnika w naszej części Europy odpowiedział: - Myślę, że konkretne decyzje zostaną podjęte w przyszłym tygodniu na spotkaniu ministrów obrony, a następnie zaakceptowane na szczycie NATO. Nie wiem, jakie to będą decyzje, ale ufam we wspólne zobowiązania i w mądrość przywódców politycznych NATO. Więc, tak jestem pewny, że to wystarczy - odpowiedział generał.

 

Dopytywany dodał, że "odstraszanie jest w głowie potencjalnego przeciwnika", ale - jak zaznaczył - jest pewny mądrości przywódców Sojuszu.


Amerykański generał podkreślił, że siłą NATO jest jego jedność, a państwa członkowskie są gotowe zrobić wszystko, co konieczne, by poprawić swoją zdolność do odpowiedzi na zagrożenia.

 

Gen. Różański zadowolony z przeciwlotników


Epizod ćwiczenia Anakonda-16 rozegrany na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Wicku Morskim koło Ustki (Pomorskie) obejmował strzelania rakietowe w wykonaniu polskich i amerykańskich jednostek przeciwlotniczych.


Rano zadania wykonywały baterie systemu krótkiego zasięgu Kub z 15 Gołdapskiego Pułku Przeciwlotniczego, w południe zaś amerykańskie zestawy Avenger, czyli wyrzutnie rakiet bardzo krótkiego zasięgu Stinger na podwoziu HMMWV.


Polskie zestawy wystrzeliły 10 rakiet, które trafiły 10 celów. Były to cele zrzucane przez samoloty Su-22, jak i małe bezzałogowe samoloty-cele. Amerykanie - do czasu konferencji prasowej - strącili trzy drony.


Gen. Różański powiedział, że jest zadowolony ze skuteczności przeciwlotników. - Najważniejszą rzecz, na której nam zależy (podczas Anakondy-16) to jest wspólne działanie, rozumienie się wzajemnie i ten dzień traktujemy poznanie swoich możliwości i ustanowienie procedur wspólnego wykonywania zadań w zakresie obrony przeciwlotniczej - podkreślił generał dziennikarzom.


Gen. broni Patrick Donahue, zastępca dowódcy US Army Forces Command - dowództwa, które odpowiada za przygotowanie wojsk na terenie Stanów Zjednoczonych - powiedział, że Anakonda-16 jest ćwiczeniem, na którym budowana jest gotowość sił, które zostały przysłane ze Stanów Zjednoczonych.

- Jeżeli przyjdzie do walki, nigdy nie będziemy walczyć jako pojedyncza armia, lecz zawsze jako sojusznicy lub partnerzy. Jedyny sposób, by rozwijać biegłość w wykonywaniu zadań to współpraca z partnerami. To właśnie robimy w Polsce podczas tych ćwiczeń - dodał Donahue.

 

Gen. Hodges: poprawiono interoperacyjność między sojusznikami


Hodges zaznaczył, że pierwszy cel ćwiczeń - poprawienie interoperacyjności między sojusznikami - został już osiągnięty.


Ćwiczenie Anakonda-16 rozpoczęło się we wtorek i potrwa do 17 czerwca. Są to największe manewry wojskowe w Polsce po 1989 r. Bierze w nich udział ok. 31 tys. żołnierzy, w tym ok. 12 tys. z Polski i ok. 13,9 tys. z USA.


Oprócz Wojska Polskiego ćwiczą żołnierze z 18 państw NATO i pięciu państw partnerskich Sojuszu, wyposażeni w 3 tys. pojazdów, ponad 100 samolotów i śmigłowców oraz 12 okrętów. Ćwiczenie Anakonda odbywa się co dwa lata. Jego organizatorem jest polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.


Na popołudnie na poligonie w Wicku Morskim zaplanowano strzelania rakietowe polskich zestawów przeciwlotniczych średniego zasięgu S-125 Newa SC oraz bardzo krótkiego zasięgu Grom oraz armat przeciwlotniczych. 


PAP