- „Rosyjski okręt rozpoznawczy podążał przez kilka dni za flotyllą Baltops. Byli tu od kiedy zaczęliśmy, działali bardzo profesjonalnie i nie zakłócali naszych operacji - dodał.


Wyraził nadzieję na równie "profesjonalne zachowanie" Rosjan w kolejnych dniach, kiedy ćwiczenia przeniosą się dalej w zachodnie i południowe rejony Bałtyku. Admirał powiedział też, że na ćwiczeniu nie ma oficjalnych obserwatorów z Rosji. Pytany o niedawną wypowiedź szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa o odpowiedzi na działania NATO m. in. w regionie Bałtyku, Foggo powiedział, że nie uważa, by była to groźba.


"Jesteśmy transparentni, jeśli chodzi o to, co robimy"


Przekonanie, że Rosjanie będą nadal działać „na zasadzie profesjonalizmu” i bez zakłócania działań ćwiczących wyraził także zastępca dowódcy STRIKFORNATO, dwugwiazdkowy admirał Royal Navy Paddy McAlpine. - Operujemy głównie na wodach międzynarodowych, tak jak mamy do tego prawo - zaznaczył McAlpine. - Każdy ma prawo działać na wodach międzynarodowych, operujemy też na wodach terytorialnych krajów, które nas zaprosiły - teraz Finlandii, później będą to Szwecja i Polska. Jesteśmy transparentni, jeśli chodzi oto, co robimy i co zamierzamy robić - dodał brytyjski oficer.


Tegoroczna edycja Baltops to - jak powiedział Foggo - ćwiczenie sił morskich - zarówno marynarek, piechoty morskiej, jak i lotnictwa - w zróżnicowanych warunkach. Scenariusze zakładają użycie okrętów podwodnych (w tym roku w ćwiczeniu uczestniczą trzy takie jednostki), zwalczanie min, obronę powietrzną i desant z morza, a jedną z ćwiczonych zdolności jest utrudnianie dostępu do bronionego terytorium.


Odnaleziono cztery niewybuchy


Przy okazji ćwiczenia - powiedział Foggo - marynarze znaleźli cztery niewybuchy - miny prawdopodobnie z II wojny światowej i kilka innych ładunków z wraku samolotu spoczywającego na dnie.


McAlpine podkreślił konieczność przygotowywania się do działań w trudnych warunkach, zwrócił uwagę, że Baltops - w tym roku z udziałem 17 państw - to okazja do poprawy interoperacyjności.


- Ćwiczymy grupy i poszczególne okręty w przechodzeniu od jednych zagrożeń do drugich. Od zagrożeń z powietrza przez zwalczanie okrętów podwodnych do zagrożeń na powierzchni i zwłaszcza zagrożeń związanych z minami - dodał kontradm. Francesco Corvella, zastępca szefa STRIKFORNATO ds. operacji.


Polski udział w ćwiczeniach


Baltops to coroczne ćwiczenie morskie odbywające się od 1971 r. na Bałtyku i w krajach regionu. Od 1993 r. były one częścią Partnerstwa dla Pokoju, a w manewrach zaczęły brać udział państwa partnerskie i aspirujące wówczas do członkostwa w NATO, w tym Polska. Od lat w ćwiczeniach uczestniczą Finlandia i Szwecja (w tym roku po raz 25.). W Baltops brała udział także - ostatnio przed czterema laty - Rosja.


Tegoroczne ćwiczenie rozpoczęło się w ubiegły piątek od fazy portowej w Tallinie; kolejne epizody zaplanowano na Bałtyku oraz na terenie Estonii, Finlandii, Niemiec, Szwecji i Polski. Baltops 2016 zakończy się 19 czerwca w Kilonii. W 44. edycji manewrów bierze udział ponad 6 tys. żołnierzy z 17 krajów, w tym żołnierze, okręty i lotnictwo Wojska Polskiego.


16 czerwca na poligonie w Ustce odbędzie się faza taktyczna ćwiczenia: lądowanie sojuszniczych sił amfibijnych. Polska będzie wtedy pełnić rolę państwa gospodarza, ćwicząc procedury logistycznego zabezpieczenia sił sojuszniczych.


Do głównej części ćwiczenia Polska zgłosiła również cztery myśliwce F-16, samolot patrolowo-rozpoznawczy An-28B1R oraz trzy śmigłowce - dwa Mi-14 PŁ i W-3RM Anakonda z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. W operacji desantowej na poligonie w Ustce weźmie też udział kompania zmechanizowana z 7. Brygady Obrony Wybrzeża, która wystąpi jako OPFOR (czyli przeciwnik sił koalicyjnych), prowadząc działania na bronionym odcinku wybrzeża.


Tegoroczne ćwiczenie Baltops zbiega się z największym ćwiczeniem wojskowym po 1989 r. - Anakonda-16. Jednak jak powiedział adm. Foggo, oba ćwiczenia były planowane oddzielnie.

 

PAP