Debata miała związek ze szczytem NATO w Warszawie zaplanowanym na 8-9 lipca. Komorowski przypomniał, że będzie on kontynuacją ustaleń poprzedniego spotkania przywódców Sojuszu przed dwoma laty w Newport, w Walii. Szczyt zwołano wówczas m.in. w reakcji na agresję Rosji na Ukrainę. - Stąd odpowiedzią była wtedy szpica, były deklaracje i ustalenia dotyczące wsparcia Ukrainy i szerzej - wzmocnienia całej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego - zaznaczył b. prezydent.

 

Stała obecność NATO w regionie

 

Komorowski zauważył, że cele, jakie postawiono przed spotkaniem NATO w Warszawie, są warte wsparcia. - To jest przede wszystkim problem wzmocnienia flanki wschodniej Sojuszu poprzez rotacyjną, ale de facto stałą obecność NATO w tym regionie i poprzez demonstrowanie jedności Sojuszu w obliczu nowych wyzwań - powiedział Komorowski.

 

Zaproponował zwiększenie zaangażowania polskich sił wojskowych w naszym regionie. - Jeśli prawdą jest, że problem jest ze znalezieniem tego kolejnego kraju ramowego, który miałby dowodzić jednym z komponentów batalionowych, warto rozważyć, czy to nie powinna być Polska, czy to Polska nie powinna wyrazić gotowości do zwiększonego wysiłku także na rzecz obecności w ramach wspólnej misji rotacyjnej w rejonie krajów nadbałtyckich - podkreślił b. prezydent.

 

Szef MON Antoni Macierewicz poinformował w zeszłym tygodniu po spotkaniu z sekretarzem generalnym NATO , że w Polsce i krajach bałtyckich będą stacjonowały cztery batalionowe grupy bojowe, czyli wzmocnione, samodzielne bataliony, liczące po kilkuset żołnierzy. Według niego jedna z batalionowych grup bojowych będzie stacjonowała w Polsce, a pozostałe trzy - w krajach bałtyckich.

 

Bezpieczeństwo Ukrainy i odpowiedź na doktrynę wojskową Rosji

 

Według Komorowskiego, kolejnym wyzwaniem szczytu w Warszawie jest kwestia wzmocnienia bezpieczeństwa Ukrainy, a także odpowiedź na nową doktrynę wojskową Rosji, która przewiduje m.in. prewencyjne uderzenie jądrowe w ramach konfliktu prowadzonego środkami konwencjonalnymi. - Warto więc rozważać odpowiedź NATO na tego rodzaju scenariusze - powiedział polityk.

 

Nawiązując do obecnej sytuacji politycznej Polsce zwrócił uwagę, że jednym z fundamentów NATO, podobnie jak UE, jest poszanowanie wartości demokratycznych i praworządności. - Dla mnie było wstrząsające wrażenie ze spotkania sekretarza generalnego NATO (Jensa Stoltenberga) z polskim prezydentem (Andrzejem Dudą), gdzie sekretarz generalny czuł się - widać - w obowiązku mówić na spotkaniu z polskim prezydentem o tym, że Sojusz jest zbudowany właśnie na takim fundamencie takich wartości - zaznaczył b. prezydent.

 

Polska członkiem UE "gorszej kategorii"

 

Według niego jeśli Polska chce uchodzić za wiarygodnego sojusznika w ramach NATO musi być państwem przewidywalnym. - W tym kontekście ważne są także i bliskie relacje ze wszystkimi członkami Sojuszu, dbałość o przyjaźń; szczególnie dotyczy do USA - dodał. "Kompletnie niezrozumiałym, przeciwskutecznym i dramatycznie szkodliwym" nazwał "szereg obraźliwych i niemądrych i niepotrzebnych wypowiedzi" polityków PiS pod adresem liczących się osób w USA.

 

Komorowski ocenił, że w ostatnim czasie Polska wyszła z głównego nurtu polityki unijnej, na własne życzenie stając się członkiem UE "gorszej kategorii". - To przecież Polsce szkodzi, także w obszarze bezpieczeństwa - uważa polityk.

 

"Eksperymenty" na polskich finansach

 

Wyraził również niepokój z powodu "eksperymentów na polskich finansach". Zastanawiał się czy zwiększenie wydatków budżetowych nie wymusi odejścia od wprowadzonej dwa lata temu zasady przeznaczania 2 proc. PKB na wojsko.

 

- Stabilność finansowa też będzie miała kapitalne znaczenie dla tego czy będziemy partnerem przewidywalnym i zdolnym do własnego planowania obronności w ramach rosnących a nie malejących wydatków obronnych - zaznaczył Komorowski. Według niego, obecnie wstrzymane zostały niektóre decyzje dotyczące modernizacji polskiej armii. Chodzi m.in. o system antyrakietowy czy zakup śmigłowców.

 

PAP