W oświadczeniu przesłanym w środę przedstawiciele właściciela budynku, firmy Ghelamco, poinformowali, że w gmachu teatru nie jest bezpiecznie, a odpowiedzialność za osoby tam przebywające ponosi właściciel.


"Nie wyrażamy zgody na organizację przez Teatr Żydowski jakichkolwiek wydarzeń o charakterze publicznym. Skrajnie nieodpowiedzialna postawa Dyrekcji Teatru zmusza nas jako właściciela budynku do ograniczenia dostępu do tej części budynku, co nastąpi w dniu 9 czerwca 2016 r. W tej części budynku nie mogą odbywać się wydarzenia publiczne" - napisano w komunikacie.


Na 22 czerwca zaplanowano spotkanie przedstawicieli właściciela z zespołem eksperckim, powołanym przez miasto st. Warszawa. Wcześniej planowane jest spotkanie z pracownikami Teatru oraz NSZZ "Solidarność" przy Teatrze Żydowskim.

 

Wokół teatru rozstawiono tablice ostrzegawcze


Wokół wejścia do Teatru Żydowskiego przy Placu Grzybowskim rozstawione zostały tablice ostrzegawcze, na których wydrukowano opinię Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, nakazującego zamknięcie gmachu teatru ze względu na jego zły stan techniczny - m.in. niewłaściwe wymiary dróg ewakuacyjnych czy niezadowalający stan techniczny elementów budowlanych, jak piwnice czy klatki schodowe. Zarządził on wyłączenie strefy zagrożenia dla części obiektu, umieszczenie o zawiadomieniu o stanie zagrożenia oraz wykonanie doraźnych zabezpieczeń.


Decyzja została wstrzymana 4 czerwca przez Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Jego zdaniem nie było zagrożenia zawalenia się budynku. "Nie zawsze zły stan techniczny budynku wywołuje bezpośrednią groźbę jego zawalenia" - napisano w oświadczeniu Wojewódzkiego Inspektora.

 

"Teatr miał pozostać w tym miejscu"


Teatr Żydowski wynajmuje swoją siedzibę od Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów (TSKŻ) w Polsce, które w październiku 2015 r. sprzedało budynek firmie Ghelamco. Plany dewelopera zakładają zburzenie budynku, na jego miejscu wybudowanie biurowca, a także sceny Teatru Żydowskiego. - Według wstępnej umowy sprzed dwóch lat między Teatrem Żydowskim a Ghelamco w tym miejscu pozostać ma teatr. Miał grać cały czas, bez przestojów - powiedziała Gołda Tencer dyrektor teatru.


- W 2011 r. teatr wystąpił do TSKŻ o pozwolenia na dokonanie remontu budynku - przypomina Dawid Szurmiej, aktor i pracownik teatru. - Zgoda na remont nie została nam dana. Wszelkie poczynania wskazywały jednak na to, że Teatr Żydowski pozostanie właśnie w tym budynku. W 2014 r. zostało podpisane porozumienie, zabezpieczające przyszłość teatru, przy udziale miasta, na mocy którego teatr miał grać w swojej obecnej siedzibie do czasu powstania nowej. Północna część gmachu miała zostać rozebrana, miał tam powstać teatr, w południowej- biurowiec - powiedział.

 

Właściciel: inwestycja uporczywie wstrzymywana


W przesłanym oświadczeniu właściciele przekonują jednak, że "nowa siedziba Teatru Żydowskiego nie będzie zlokalizowana w wieżowcu ani biurowcu - powierzchnie dla Teatru zaplanowano w oddzielnym, kameralnym budynku z ekspozycją na Plac Grzybowski". "Gdyby inwestycja nie była od pięciu lat uporczywie wstrzymywana m.in. przez zaniechania i bierną postawę obecnej Dyrekcji Teatru, już dzisiaj widzowie mogliby korzystać w tym miejscu z nowoczesnej sceny - zrealizowanej bez istotnego wkładu pieniędzy publicznych, a Teatr mógłby grać przez cały okres budowy w istniejącej lokalizacji" - poinformowano.


Jak zauważył Szurmiej, przenosiny teatru do tymczasowej siedziby wiązałyby się z szeregiem trudności technicznych - przenoszenie całego dobytku i administracji teatralnej - a także z możliwością utraty widowni, przyzwyczajonej do odwiedzania budynku przy placu Grzybowskim. - Jesteśmy teatrem, który chce pokazać szerokie spektrum kultury żydowskiej. Przez to kojarzeni jesteśmy nie z rodzajem sztuki, ale także z kulturą żydowską i tym właśnie miejscem - dodał.


Jak przyznała Tencer: - Naszym miejscem jest Plac Grzybowski. To jest całe moje życie, mój dom, ale nie tylko mój, także wielu pracowników i aktorów z nim związanych. Zdajemy sobie sprawę, że dojdzie do budowy biurowca, ale nie spodziewaliśmy się takich niespodzianek - dodała dyrektor teatru.


PAP