Problem prawny, na który zwracają uwagę eksperci Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zaczyna się, gdy posiadacze międzynarodowej matury nie mają oceny z przedmiotu wymaganego w toku rekrutacji i chcą tę ocenę zdobyć.

 

HFPC zajęła się sprawą i włączyła ją do Programu Spraw Precedensowych, gdy zgłosiła się do niej absolwentka polskiego liceum ogólnokształcącego z międzynarodowym dyplomem. Kilka lat po maturze postanowiła ubiegać się o przyjęcie na kolejny kierunek studiów.

 

W ramach rekrutacji wymagane było zdanie matury z przedmiotu, którego kobieta nie realizowała w toku nauczania w programie IB (International Baccalaureate). A.B. chciała zatem podejść do standardowego egzaminu z tego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Tak, jak często robią absolwenci szkół średnich, którzy przedmiotu wymaganego na wybranym, np. kolejnym kierunku studiów, nie zdawali na maturze.

 

Prawo przeciwko absolwentom

 

Fundacja zwraca uwagę, że "zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty, absolwenci szkół średnich, którzy zdali maturę mają prawo przystąpić do tego egzaminu z nowych, wybranych przez siebie przedmiotów zgodnie z przepisami, jakie obowiązują w roku powtórnego zdawania egzaminu. Jednak w przypadku A.B. zarówno Okręgowa jak i Centralna Komisja Egzaminacyjna uznały, że te przepisy ustawy nie odnoszą się do osób posiadających dyplom IB".

 

"Sytuację utrudnia też fakt, że osoby posiadające dyplom IB nie mogą brać udziału w rekrutacji na wybrane studia zdając egzaminy wstępne z przedmiotów, których nie obejmował program kształcenia IB" - stwierdziła mec. Katarzyna Wiśniewska, prawniczka HFPC.

 

Dodatkowe egzaminy? Tylko, gdy chodzi o predyspozycje

 

Wszystko dlatego, że "uczelnia ma prawo przeprowadzić dodatkowe egzaminy wstępne tylko w przypadku konieczności sprawdzenia szczególnych predyspozycji. Dotyczy to np. uzdolnień artystycznych czy sprawności fizycznej, czyli takich umiejętności, które nie są sprawdzane w trybie egzaminu maturalnego. Drugim wyjątkiem jest sytuacja gdy osoba ubiegająca się o przyjęcie na studia posiada świadectwo dojrzałości uzyskane za granicą" - wyjaśnia Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

 

W Polsce program matury międzynarodowej realizowany jest od 1993 roku. Można ją zdawać w 32 szkołach, w tym w 16 państwowych. Na świecie w programie uczestniczy ok 3,5 tys. w ponad 120 krajach.

 

Nauka w systemie IB  w szkołach publicznych w większości przypadków jest nieodpłatna. Uczeń ponosi jednak opłatę za sam egzamin - ok. 2400 zł.

 

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zwraca także uwagę na aspekt finansowy. Skoro tryb matury IB nie pozwala na zdawanie kolejnych przedmiotów bez przejścia kursu w ramach określonego przedmiotu, w szkole realizującej program IB, uzupełnienie stopnia wymaganego przez uczelnię związane jest z mnóstwem formalności i kolejnymi wydatkami.

 

Podejście do egzaminu w sesji IB wiąże się bowiem z dodatkowymi opłatami uzależnionymi od cennika International Baccalaureate Organization na dany rok.

 

"Dyskryminacja" maturzystów

 

HFPC w wystąpieniach do MEN oraz KRASP podkreśliła, że "konstytucyjne prawo do nauki i gwarancja równego dostępu do edukacji zakazują władzom publicznym ustanawiania przepisów dyskryminujących określone grupy osób".

 

"Z jednej strony dyplom IB jest uważany za równoważny z polską maturą w toku rekrutacji na studia w Polsce, a jednocześnie absolwentom klas IB utrudnia się dostęp do nauki na polskich uczelniach" - oceniła mec. Wiśniewska.

 

"Prestiż matury międzynarodowej, możliwość intensywnej nauki języka oraz wypróbowania nowej formy zajęć powodują, że na naukę w programie IB zdecydowały się już w Polsce tysiące osób. Tak więc potencjalny krąg osób, których mogą spotkać podobne problemy jest bardzo duży" - dodał Michał Kopczyński, prawnik HFPC.

 

polsatnews.pl