- W kampanii powtarzaliście jak mantrę, że najważniejsze jest słuchanie ludzi. Zapomnieliście tylko dodać, że chodzi o słuchanie jednego człowieka – prezesa Jarosława Kaczyńskiego - dodała Kopacz.


Kopacz zaznaczyła, że rządzący "od 15 dni są głusi na lęki rodziców o własne dzieci". - Przez te 15 dni, kiedy ratowała pani swoją pozycję u prezesa Kaczyńskiego blisko tysiąc polskich dzieci nie mogło uzyskać porady w CZD - powiedziała.

 

- Dziś już nie jesteście tacy chętny, by spotykać się z ludźmi, którzy protestują. Kluczycie i przerzucacie się odpowiedzialnością - wytknęła rządzącym Kopacz. – Ludzi trzeba słuchać i z nimi rozmawiać, a nie dzielić na lepszy i gorszy sort - dodała.

 

"Szybko znaleźliście pieniądze dla ojca Rydzyka"


Kopacz przypomniała, że PiS w przeszłości było już u władzy. - Dobrze byłoby pamiętać w jakim stanie zostawiliście system ochrony zdrowia i z jakimi długami zostawiliście szpitale, z jakim długiem zostawiliście CZD - powiedziała. Dodała, że kiedy PO przejmowało władzę budżet NFZ wynosił 40 mld zł. - Pół roku temu, kiedy ja oddawałam rząd, zostawiliśmy wam w budżecie NFZ blisko 70 mld zł. - wyliczyła.


- Polacy dziś od was oczekują tylko tego, żebyście dobrze i racjonalnie wydali te pieniądze. A z racjonalnym wydawaniem pieniędzy macie ostatnio dość duży kłopot. Nie było pieniędzy dla chorych dzieci, ale bardzo szybko potrafiliście jednak znaleźć 26 mln zł dla ojca Rydzyka - powiedziała Kopacz.


- Ta informacja nie była żadną informacją, bo wszędzie tam, gdzie kończy się propaganda, gdzie kończą się wasze urojone teorie, a zaczyna się prawdziwe życie, po prostu abdykujecie - podkreśliła była premier. -  Problemów ochrony zdrowia nie załatwia się arogancją, tylko sercem i rozumem. Rządowi zabrakło i jednego, i drugiego - dodała.

 

Kukiz’15: pielęgniarki pracują za połowę tego, co my dostajemy za paplanie tutaj


- Ten pomnik - tak ma w nazwie - przez lata rządów partyjnych został doprowadzony do ruiny finansowej i organizacyjnej. Jest symbolem sytuacji całej służby zdrowia, na skraju bankructwa – powiedziała Agnieszka Ścigaj z klubu Kukiz'15.


Ścigaj mówiła o trudzie pracy pielęgniarki i związanym z jej wykonywaniem obciążeniem psychicznym i fizycznym. O tym, że jest to praca z chorymi dziećmi i zrozpaczonymi rodzicami. - Zwykła pomyłka przemęczonej pielęgniarki, np. przy podawaniu leków, może skutkować katastrofalnymi zmianami, nieodwracalnymi, a nawet czasem zgonem - podkreśliła.


Radziła, by posłowie wczuli się w rolę pielęgniarek, wyobrazili sobie siebie samych na ich miejscu, w ich pracy. - I robimy to za połowę tego, co teraz dostajemy za to paplanie tutaj, bon moty wrzucane na tej mównicy, za to wszystko, co potem możemy sobie puścić w internecie. Ja wiem, że obecna polityka niewiele ma wspólnego z empatią, ale posłem, politykiem się bywa, a człowiekiem trzeba być zawsze - dodała posłanka Kukiz'15.


Według niej, pielęgniarki mają prawo żądać podwyżek. - A my zamiast pianę bić tutaj o Trybunał Konstytucyjny, powinniśmy właśnie przez te siedem miesięcy o tym rozmawiać - powiedziała. Dodała, że pielęgniarki mają alternatywę - wyjazd z kraju, na czym tracą pacjenci w Polsce.


"Zrzeknijcie się subwencji, będzie na podwyżki dla pielęgniarek"


Ścigaj wskazywała na hipokryzję polityków PO, która - jak mówiła posłanka - doprowadziła do trudnej sytuacji w CZD, i polityków PiS, który w kampanii mówili, iż jednym z priorytetów jest kwestia pielęgniarek.


Posłanka stwierdziła, że żądania pielęgniarek można szybko rozwiązać - przyjmując projekt Kukiz'15 dotyczący likwidacji gabinetów politycznych kosztujących pół miliarda rocznie. - Drogie partie, zrzeknijcie się subwencji, będziemy mieć jeszcze więcej na podwyżki dla pielęgniarek. Sprawą nie zajmiemy się systemowo, tylko rozwiążemy ją tu i teraz, bo chodzi o dobro dzieci - podkreśliła.

 

 

RPD: pomnik nieodpowiedzialności dorosłych


- CZD, zamiast pozostać symbolem najlepszej opieki medycznej, chlubą polskiej dbałości o zdrowie dzieci, może stać się dziś pomnikiem nieodpowiedzialności dorosłych i cierpienia niczemu winnych dzieci oraz ich rodziców - ocenił w trakcie debaty rzecznik praw dziecka Marek Michalak.


- Taka sytuacja jak w CZD, nigdy nie powinna się wydarzyć. Ale nie czas na szukanie winnych, czas na podjęcie zdecydowanych działań, konkretnych decyzji. Dzisiaj potrzebne jest rozwiązanie jako efekt dialogu wielu środowisk - rządu, specjalistów, lekarzy, pielęgniarek, rodziców i opiekunów dzieci - dodał.


Jego zdaniem sytuacja jest bardzo poważna, to jest "stan nadzwyczajny". - Apeluję dzisiaj: wzywam o prawa dziecka, musimy dzisiaj wspólnie, w zgodzie się porozumieć - podkreślił.


Przypomniał, że od dawna alarmował, że wycena świadczeń pediatrycznych jest nieadekwatna do realnych kosztów i niezbędne jest jej pilne urealnienie.


- Dziecko to nie jest połowa pacjenta. To pacjent, który często wymaga większych nakładów i większego zaangażowania, by powrócił do zdrowia – dodał.

 


PiS: prowadzimy dialog


- Słuchając i obserwując w ostatnich dniach debatę w tej sprawie, słuchając głosów opozycji, niedawnego rządu PO-PSL, przyznam szczerze, że dziwię się tym wszystkim mądrościom i dobrym radom, które dzisiaj są wyciągane, są udzielane. Państwo, a zwłaszcza ministrowie (rządu PO-PSL), jesteście tak naprawdę ostatnimi osobami, które mogą coś w tej sprawie radzić – powiedział Tomasz Latos z PiS.


- Mieliście państwo osiem lat, aby coś zrobić dla systemu ochrony zdrowia, dla pielęgniarek, dla lepszej organizacji pracy, dla większej ilości pielęgniarek i niestety zmarnowaliście państwo te osiem lat - dodał.


Latos zarzucił rządowi PO-PSL m.in. brak dialogu w sprawach ochrony zdrowia i dzielenie środowiska personelu medycznego. - My ten dialog prowadzimy, będzie on prowadzony w dalszym ciągu - zapowiedział.


Poseł PiS zaapelował też do strajkujących pielęgniarek, aby nie zmieniały formy protestu na jeszcze ostrzejszą i aby złagodziły ją i "dały szansę i prawo do leczenia dla małych pacjentów".

 

Nowoczesna: pielęgniarki walczą o swoją godność


- Nie pamiętam, aby jakikolwiek rząd wcześniej cechował się takim partactwem i takim chowaniem głowy w piasek i pogardą dla ludzi, którzy tak naprawdę walczą o swoją godność - podkreśliła Joanna Scheuring-Wielgus.


Marek Ruciński powiedział zaś, że jako lekarza, martwi go wypowiedź ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, który - w ocenie posła Nowoczesnej - nie tylko mówi o konflikcie, który istnieje w CZD, ale próbuje skonfliktować kolejne grupy zawodowe w obrębie ochrony zdrowia.


- Jak można mówić o pielęgniarkach, które od grudnia 2014 roku wykorzystały wszelkie możliwe sposoby protestu i dopiero za waszych rządów uciekały się do najgorszej - bo z tym się zgadzam - formy protestu: wyjścia ze szpitala – podkreślił przedstawiciel Nowoczesnej.
- Konfliktowanie lekarzy z pielęgniarkami, polegające na tym, że lekarze zostali, a pielęgniarki odeszły, jest bardzo nie fair, bo mimo wszystko te grupy zawodowe doskonale współpracują - dodał Ruciński.


"Podwyżka dla pielęgniarek to mniej więcej koszt makiety Tupolewa"


Joanna Schmidt stwierdziła z kolei, że rząd "łatwą ręką" rozdaje 500 złotych, dając bogatym rodzinom, które nawet nie zauważą, że otrzymały takie pieniądze, a nie chce dać 400 złotych brutto pielęgniarkom. - Całoroczna podwyżka dla pielęgniarek, to jest mniej więcej tyle, ile wydacie na makietę zbadania Tupolewa, aby zaspokoić waszą obsesję na punkcie Smoleńska - dodała posłanka Nowoczesnej.


- W tym konflikcie - mówiła Schmidt - nie chodzi tylko o podwyżki, to jest błędne koło, związane z niskimi wynagrodzeniami, których efektem są ogromne emigracje. Wasze działania, bierność rządu, to zagrożenie, dla naszego zdrowia. Apelujemy o szybkie działania - dodała Schmidt.

 

 

Zwiercan: odejścia od łóżek dzieci niczym nie można usprawiedliwić


- Po ludzku rozumiem pielęgniarki. Niestety nie jestem w stanie nie tylko zrozumieć, ale przede wszystkim zaakceptować sytuację, kiedy pielęgniarki opuszczają łóżka najmłodszych pacjentów. Bycie pielęgniarką czy lekarzem nie jest zwykłą pracą. To zawód misyjny, w którym wrażliwość i zrozumienie drugiego człowieka powinno być wartością najwyższą. Odejścia od łóżek dzieci, doprowadzenia do odsyłania 400 małych, ciężko chorych pacjentów z CZD, niczym nie można usprawiedliwić – powiedziała Małgorzata Zwiercan z koła Wolni i Solidarni.


Zwiercan oceniła, że sytuacja w CZD wynika z wieloletnich zaniedbań i niegospodarności. - Nie jest to wyłącznie problem wynagrodzeń pielęgniarek. Szczególnie system leczenia szpitalnego został w ostatnich latach zdezorganizowany, co przejawia się w gigantycznych, powiększających się długach części szpitali, długimi kolejkami do leczenia specjalistycznego, brakiem szerszego myślenia o utrzymaniu zdrowia ludzi na rzecz doraźnego działania - powiedziała.


- Za sytuację w Centrum Zdrowia Dziecka najmniej odpowiada obecny minister zdrowia i obecny rząd. To efekt pracy poprzedników- oceniła. Przypomniała, że pielęgniarki z CZD są w sporze zbiorowym od 2014 r.


Zwiercam zaapelowała do wszystkich zaangażowanych w konflikt, a przede wszystkim do pielęgniarek, o nienarażanie zdrowia i życia pacjentów. - Wróćcie do pracy i z tej pozycji negocjujcie swoje postulaty – zwróciła się do strajkujących

 

PSL: obecność premier jest niezbędna


Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że premier często mówiła, że każdego dnia będzie prowadziła dialog z Polakami. - Uważam, że dziś ten dialog w CZD i pani obecność tam jest niezbędna - oświadczył.


Kosiniak-Kamysz przekonywał, że małych pacjentów i ich rodziców nie interesuje, kto jest, czy kto był ministrem zdrowia, kto jak długo rządził i kto będzie rządził przez najbliższe lata - ich interesuje, co jest możliwe do zrobienia i jak zakończyć ten konflikt.


- Swoim autorytetem, swoją też wrażliwością kobiecą może pani wpłynąć na zakończenie tego protestu. Bardzo panią premier o to proszę. W imieniu tych dzieci i ich rodziców - dodał.


Zaapelował, by nie przerzucać się polityczną odpowiedzialnością, ani nie przerzucać też tej odpowiedzialności na pielęgniarki, tylko porozmawiać z nimi. - To naprawdę jest dużo lepszy sposób rozwiązywania sporów niż nawet najpiękniejsze wystąpienia w Sejmie - powiedział Kosiniak-Kamysz.


"Wciąż brakuje odpowiedzialności"


Przekonywał, że kompromis dziś w 100 proc. zależy od strony rządowej. - Wy macie 100 proc. władzy. Tylko do 100 proc. władzy trzeba jeszcze wziąć 100 proc. odpowiedzialności. A tego wciąż niestety brakuje - ocenił.


Mówił, że te zmiany systemowe, które rząd proponuje, to nie jest "żadne panaceum na bolączki służby zdrowia, to jest trucizna, która naprawdę doszczętnie zniszczy system ochrony zdrowia i zatruje życie pacjentom".

 

Polsat News, PAP