W muzeum w miejscowości Moncalieri koło Turynu znajduje się 20 tysięcy książek, 6 tysięcy komputerów, kalkulatorów, telefonów komórkowych kilku generacji, drukarek. Jednak z powodu wspólnego wejścia z miejscowym salonem bingo muzeum jest niedostępne dla tych, którzy nie są pełnoletni. Nie mogą przekroczyć jego progu, podobnie, jak nie mogą kupić żetonów do salonu gry.

 

Jest to niezwykle rzadki przypadek, gdy dzieci i młodzieży zakazuje się wstępu do muzeum. To miejsce zaś  - jak wyjaśnia dziennik "La Stampa" - jest wyjątkowe, bo przedstawia dzieje rewolucji technologicznej ostatnich lat.

 

Muzeum powstało w 2011 roku z inicjatywy kilku wolontariuszy, miłośników informatyki i jej historii, a także kolekcjonerów sprzętu elektronicznego.

 

Miejsce na prezentację zbiorów odstąpił im bezpłatnie salon gier, ale właśnie to przysporzyło problemów nowatorskiej placówce. Jej założyciele wystosowali petycję do władz Turynu i regionu Piemont o przyznanie im nowej siedziby, do której każdy będzie mógł wejść, niezależnie od wieku. Dopiero wtedy będą mogły je zwiedzać szkolne wycieczki.

 

Na razie jest to niemożliwe, mimo ogromnego zainteresowania i zgłoszeń z wielu części Włoch.

 

PAP