Do zatrzymania doszło na przejściu granicznym w ukraińskim Jagodzinie, które prowadzi do Dorohuska po stronie polskiej. Stało się to 21 maja, jednak media francuskie, a za nimi ukraińskie, poinformowały o zdarzeniu dopiero w ubiegłą sobotę.

 

We Francji "miały być wysadzone - co mamy udokumentowane - meczet, synagoga, urząd skarbowy, punkty kontrolne na autostradach i wiele innych miejsc" - oświadczył szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wasyl Hrycak. Wśród celów zamachów miały być również mosty, a także infrastruktura kolejowa. SBU nie ujawniło danych osobowych zatrzymanego.

 

Hrycak dodał, że zatrzymany mężczyzna kontaktował się z nielegalnymi grupami zbrojnymi na Ukrainie, od których chciał kupić broń i materiały wybuchowe. Pierwsze sygnały na temat Francuza SBU otrzymała pod koniec ubiegłego roku.

 

Jarosław Zieliński w rozmowie z Bartoszem Kurkiem przyznał: - Ważne, że na terytorium Polski ten ładunek nie wjechał. Podkreślał jednak, że całe zatrzymanie "można różnie interpretować".

 

- Zwłaszcza  w kontekście takim, że polskie służby nie były zaproszone do udziału w sprawie, a ponieważ działo się to przy granicy, należałoby tego oczekiwać - przyznał.

 

Stwierdził, że o "profesjonalizmie" i "sukcesie" służb ukraińskich, "można by dyskutować".

 

Polsat News